Józef Kordalski jest jedną z najstarszych „ofiar” ustawy dezubekizacyjnej rządu PiS – ma 94 lata, choruje na raka. W sierpniu 2017 r. otrzymał decyzję dyrektora Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA o zmniejszeniu jego milicyjnej renty o połowę: z 2 tys. zł do 1 tys. zł brutto. Zgodnie z ustawą dezubekizacyjną policyjna renta inwalidzka osoby, która w latach 1944–1990 pełniła służbę na rzecz państwa totalitarnego, zostaje zmniejszona o 10 proc. podstawy wymiaru za każdy rok takiej służby. Rentę wypłaca się w kwocie minimalnej według orzeczonej grupy inwalidzkiej, nie może być większa niż przeciętna renta w ZUS.

Przeszłość przypomniała się o niego po blisko 70 latach. Józef Kordalski wszedł w tryby dezubekizacji za pracę w czasach stalinizmu – był milicjantem Komisariatu Grodzisk Mazowiecki i zdaniem IPN na rzecz totalitarnego państwa pracował cztery lata: od 25 listopada 1950 do 14 grudnia 1954 r. Bo Milicja Obywatelska została powołana na mocy Dekretu PKWN. Choć Kordalski służył jako milicjant jeszcze do maja 1961 r. zmieniło się prawo – przewodniczący Rady Państwa Aleksander Zawadzki wydał pod koniec 1955 r. dekret o organizacji i zakresie działania MO, która już pod przyszłą ustawę dezubekizacyjną PiS nie podlegała.

Kordalski odszedł na rentę inwalidzką po ciężkim wypadku na służbie.

Zwykły milicjant

Od tej decyzji Józef Kordalski odwołał się do sądu. Po trzech latach, w listopadzie 2021 r., sędzia Ewa Dmitruk z Sądu Okręgowego w Warszawie uchyliła decyzję dyrektora ZER MSWiA i przywróciła poprzednią wysokość renty. „We wszystkich komisariatach, w których ubezpieczony pełnił służbę, zajmował szeregowe stanowiska. Ubezpieczony typową pracą operacyjną się nie zajmował – był szeregowym milicjantem, pełnił dyżury na komisariacie, chodził na patrole. Nie zajmował się inwigilowaniem czy podsłuchiwaniem opozycji” – czytamy w uzasadnieniu. W związku ze służbą nie toczyły się wobec Józefa Kordalskiego postępowania karne, ani nie przedstawiano zarzutów przekroczenia uprawnień bądź łamania praw lub wolności człowieka – ustalił sąd. Choć formalnie Kordalski pełnił służbę w jednostce organizacyjnej podległej Resortowi Bezpieczeństwa Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego i Komitecie do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego, „nie można mu przypisać roli, że rzeczywiście pełnił w nich służbę na rzecz totalitarnego państwa”.

Czytaj więcej

Wstydliwa porażka Błaszczaka w sprawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej

Sędzia Dmitruk powołała się m.in. na uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 16 września 2020 r. „Kryterium »służby na rzecz totalitarnego państwa« powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka” – uznał SN. „Na rzecz” oznacza, że nie wolno przykładać odpowiedzialności zbiorowej jaka stosowana była w czasach państwa totalitarnego. Sędzia Dmitruk wprost napisała, że opinia IPN nie jest więc wiążąca dla sądu.

Przegrana apelacja

Od tego wyroku odwołał się dyrektor MSWiA. I wygrał w Sądzie Apelacyjnym. Wyrok w II instancji zapadł 4 marca – do dziś sędzia Ewa Stryczyńska nie napisała uzasadnienia, co blokuje złożenie kasacji. Sąd nie odpowiedział nam, skąd zwłoka, zapewnił jedynie, że uzasadnienie będzie gotowe w ciągu kilku dni. – 29 kwietnia złożyłem wniosek o ponaglenie, ale nie otrzymałem żadnej odpowiedzi. Pan Kordalski sam dzwoni do sądu z pytaniem o to, kiedy zostanie ono sporządzone. Chyba wszyscy mamy świadomość, że w tej sprawie, jak chyba żadnej innej, czas odgrywa ogromną rolę – mówi „Rz” Michał Łuszczak, radca prawny reprezentujący Józefa Kordalskiego. Jak przyjął przegraną? – Jestem zdruzgotany – mówi nam pan Józef.

Rodzinna sytuacja jest bardzo trudna. W ubiegłym tygodniu pan Józef pochował żonę, która przez ostatnie lata chorowała na Alzheimera.

– Pan Kordalski przez cztery lata patrolował ulice i to jedyna jego „totalitarna zasługa” – wskazuje Jan Gaładyk ze Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów Policyjnych, który pomaga Kordalskiemu.

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ

W licznych pismach, odwołaniach do sądu Józef Kordalski napisał m.in. „Ściganie najcięższych zbrodni przedawnia po 20–30 latach, tymczasem ja za swoją rutynową służbę zostałem ukarany po 70 latach. (...) Nieustannie brakuje mi środków na leki, na żywność, na bieżące utrzymanie”.