Czy Salvador Ramos znalazł się tu przypadkowo, nie wiadomo. Ścigany przez policję 18-latek uderzył kierowaną przez siebie furgonetką w ogrodzenie szkoły podstawowej Robb w niewielkiej miejscowości Uvalde w Teksasie i około wpół do dwunastej przekroczył drzwi z napisem „welcome” i „bienvenidos”. Od tego momentu zaczął się horror. Zabójca uzbrojony w broń automatyczną i zabezpieczony kamizelką kuloodporną, strzelał systematycznie w dzieci w wieku od siedmiu do dziesięciu lat.
– Mój siostrzeniec widział, jak kieruje broń w nos jego przyjaciela i paf – już go nie było – opowiadał Adolfo Hernandez, mieszkaniec Uvalde.