Reklama

Dzieci w Polsce wciąż są słabo chronione

Czujne otoczenie i szybka reakcja służb socjalnych są potrzebne, by zapobiec dramatom najmłodszych.

Aktualizacja: 12.12.2016 05:46 Publikacja: 11.12.2016 18:33

Z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że troje na dziesięcioro dzieci doświadczyło przemocy

Z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że troje na dziesięcioro dzieci doświadczyło przemocy dorosłych.

Foto: materiały prasowe

Dane policji sugerują, że zjawisko przemocy wobec dzieci nieznacznie spada. Eksperci oceniają jednak, że skala wciąż jest duża. Zagrożeni są głównie najmłodsi, czego dowodem ostatnie przypadki w Łodzi.

– Te dzieci są w grupie największego ryzyka maltretowania z największymi konsekwencjami, a dlatego, że nie chodzą do przedszkola czy szkoły, mogą pomóc im tylko świadkowie, którzy zareagują – mówi Maria Keller-Hamela, wiceprezes Fundacji Dajemy Dzieciom Silę (dawniej Dzieci Niczyje).

W Łodzi czteroletnią Oliwkę zakatował partner jej matki. Kobieta nie przerwała znęcania się. Dziewczynka była bita od miesiąca, sąsiedzi milczeli.

– Musiała strasznie cierpieć. Miała złamane żebro, obrażenia jamy brzusznej, uszkodzenie otrzewnej. To jeden z najbardziej drastycznych przypadków – mówi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Również w Łodzi rodzice bili trzymiesięczną córkę. Dziecko miało sińce, pęknięcie czaszki. Zauważyła to pielęgniarka środowiskowa.

Reklama
Reklama

Ale na jaw wychodzą tylko sprawy zgłoszone. Z procedury niebieskiej karty wynika, że w 2015 r. ofiarami przemocy w rodzinie było 17,4 tys. dzieci, w 2016 r. (do czerwca) ok. 7,3 tys. Skala zależy od liczby zakładanych kart. – W samej Łodzi notujemy rocznie 35–40 przypadków znęcania się nad dziećmi – mówi Joanna Kącka z łódzkiej policji.

Z badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę wynika, że troje na dziesięcioro dzieci doświadczyło przemocy ze strony dorosłych. W jednej ze spraw sąsiedzi zareagowali dopiero, gdy trzylatek godzinami zimą stał na balkonie. W innej dziecko było tak zastraszone, że gdy przychodził kurator sądowy, to siadało na kolanach matki, udając, że wszystko jest w porządku, bo wiedziało, że jeśli tego nie zrobi, to dostanie lanie. – Był to tzw. normalny dom –czysty, schludny, rodzice niepijący – mówi Keller-Hamela.

Jak zapobiec dramatom? – Trzeba dzieci uczyć w szkołach, jak mają reagować, oraz wzmacniać wrażliwość społeczną. Wciąż istnieje wysoki poziom znieczulicy, a w części społeczeństwa panuje opinia, że nie należy się interesować tym, co się dzieje w cudzym domu. To wskazuje na wątpliwy charakter katolickości Polaków – mówi prof. Mariusz Jędrzejko, socjolog i pedagog.

A Maria Keller-Hamela ocenia, że głównym problemem jest brak w Polsce służb ochrony dzieci, które mogłyby szybko reagować na sygnał o przemocy w rodzinie czy o podejrzeniu przemocy, oraz brak wymiany informacji pomiędzy ośrodkami pomocy społecznej, a także pomiędzy innymi instytucjami zaangażowanymi w pomoc rodzinie. Takie wyspecjalizowane służby są na zachodzie, ale i np. na Litwie czy Łotwie.

– Wystarczy telefon, także anonimowy, by w zależności od sytuacji przeszkoleni pracownicy sprawdzili informację. Jeśli się potwierdzi, sporządzają diagnozę, oceniają ryzyko przemocy i opracowują plan pracy z rodziną. Jeśli rokuje zmianę, to cała energia jest nastawiona na pomoc – mówi ekspertka.

Dodaje, że u nas podobne służby mogące szybko reagować powinny powstać w ramach ośrodków pomocy społecznej. – W obecnym modelu OPS nie spełniają swojej roli, pracownicy ośrodków przychodzą do domów przed południem, gdy dzieci są w szkole, nie są w stanie ocenić panujących tam relacji. Powinni to być pracownicy wyspecjalizowani, przeszkoleni, zajmujący się tylko tymi sprawami – wyjaśnia Keller-Hamela.

Reklama
Reklama

Jak fatalny jest brak wymiany informacji, pokazał właśnie dramat Oliwki. Jej matce na Śląsku zabrano pierwsze dziecko, przeniosła się do Łodzi i tu nikt się nią nie interesował.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
MSWiA: W nocy z niedzieli na poniedziałek temperatura odczuwalna nawet minus 35 stopni
Społeczeństwo
Mimo fatalnej demografii rząd nawet nie sprawdza, czy nowe ustawy mają na nią wpływ
Społeczeństwo
Przyszliśmy na sprint, a to był maraton. Badanie: co naprawdę Ukraińcy myślą o Polakach?
badania
Czy Warszawiacy chcą rewolucji w transporcie miejskim? Oczekiwania i rozwiązania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama