Na razie miasto nie dostało faktury po podwyżce, ale zapewnia że smok nie przestanie ogniem ziać. - Drugi raz smoka, nie poskromimy – zapewnia Dariusz Nowak, z krakowskiego magistratu.
Smok Wawelski jest jednym z najbardziej znanych symboli Krakowa. Kryjówką tej mitycznej postaci była jaskinia zwana Smoczą Jamą znajdująca się u podnóża krakowskiego wzgórza wawelskiego.
Autorem legendy, będącej najstarszym zapisem o smoku był znany biskup krakowski, autor Kroniki polskiej – Wincenty Kadłubek. Opowieść powstała na przełomie XII i XIII wieku.
Smok Wawelski przed wiekami terroryzował mieszkańców grodu Kraka. Musieli oni dostarczać potworowi ofiary z bydła, a według niektórych podań bestia pożerała tylko dziewice.
Żadnemu z rycerzy nie udało się pokonać smoka. Dokonał tego dopiero szewc Skuba. Wypchał barana siarką i postawił przed smoczą jamą.
Głodny potwór pożarł baranka i w ten sposób wpadł w zastawioną przez Skubę pułapkę. Siarka sprawiła bowiem, że poczuł wielki ból i palenie w gardle. Aby ugasić pragnienie, pił wiślaną wodę – tak długo, aż pękł.
Dokładnie 50 lat temu u stóp Wawelu, przy smoczej jamie stanęła rzeźba smoka wawelskiego wykonana przez Bronisława Chromego. To sześciometrowy smok odlany z brązu.
Według pierwotnej koncepcji smok miał być częściowo zanurzony w wodach Wisły. Stwierdzono jednak, że śmieci niesione przez nurt rzeki będą osadzać się na rzeźbie.
Wiosną 1973 roku, wewnątrz rzeźby zamontowana została instalacja gazowa ziejąca ogniem; autorem i wykonawcą systemu gazowo-elektrycznego był Feliks Prochownik.
Smok zieje ogniem co trzy minuty. - Od kilku lat system ziania uruchamia się automatycznie. Zianie na życzenie za pomocą sms było wykorzystywane chwilowo – przypomina Kamil Popiela, z krakowskiego magistratu.
Dodaje, że serwis instalacji kosztuje miesięcznie 5,9 tys. zł, a miesięczny koszt zużycia gazu to 1 tys. zł.
- Póki co, Zarząd Dróg Miasta Krakowa, opiekujący się pomnikiem smoka, nie otrzymał informacji o nowej taryfie na 2022 rok – dodaje Kamil Popiela.
Dariusz Nowak dodaje, że miasto nie spodziewa się, że nowe faktury za gaz, którym zieje smok wawelski jakoś drastycznie wzrosną.
– Szacujemy, że może to być tysiąc złotych, ale na pewno drugi raz smoka nie poskromimy – zapewnia krakowski urzędnik.
Rok temu Smok Wawelski miał problemy z ogniem, a raczej z jego brakiem. Instalacja gazowa nie działała poprawnie z powodu braku dostaw prądu.
Wówczas remontowano Smoczą Jamę, a to spowodowało, że do szafy, która steruje smokiem, nie docierał prąd, a przez to nie działał system gazowy. Ale po kilku dniach smok znów zaczął ziać ogniem.