Od początku roku strażnicy graniczni odnotowali 35 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. Dla porównania, jak podaje nam Straż Graniczna, na „zielonej granicy" z Ukrainą takich prób było zaledwie 113. Od 26 października, kiedy weszła w życie nowelizacja ustawy o cudzoziemcach wobec imigrantów, którzy przekroczyli granicę nielegalnie, wydano prawie 1,4 tys. postanowień o obowiązku opuszczenia terytorium Polski. Wydaje je, tuż przy granicy w tzw. mobilnych punktach, Straż Graniczna i nakazuje cudzoziemcowi wrócić na Białoruś. Cudzoziemiec zostaje z automatu również objęty czasowym zakazem wjazdu do Polski i państw strefy Schengen, a jego dane rejestrowane w systemach polskich oraz w Systemie Informacyjnym Schengen, by w razie potrzeby odmówić mu wjazdu.

Czytaj więcej

Łukaszenko pogodził nas z Francją

Dzięki tym zmianom nielegalni imigranci nie są już umieszczani w strzeżonych ośrodkach Straży Granicznej, które, choć dwa nowo utworzone, są praktycznie pełne, ale od razu zawracani na Białoruś. – W naszych strzeżonych ośrodkach znajdują się obecnie 1854 osoby. Tylko 57 proc. z nich złożyło wnioski o ochronę międzynarodową – informuje nas ppor. Anna Michalska, rzeczniczka Straży Granicznej. W tej grupie są osoby, których zatrzymano wcześniej niż od sierpnia i nie tylko przy granicy z Białorusią. Jaki los czeka pozostałych? Wobec nich są wydawane decyzje o zobowiązaniu cudzoziemca do powrotu. Cały czas organizujemy deportacje do krajów pochodzenia, które zrealizowano wobec 314 osób. W tym są także przemytnicy imigrantów, którzy zostali złapani w Polsce – wylicza Michalska.

Termin do dobrowolnego powrotu wynosi od 15 do 30 dni, liczony od dnia doręczenia decyzji. Loty – ostatnie do Iraku, Tadżykistanu i Gruzji – odbywają się rejsowymi samolotami.

Wnioski o ochronę międzynarodową rozpatruje Urząd ds. Cudzoziemców. Status uchodźcy otrzymują wyłącznie cudzoziemcy, którzy udowodnią, że w swoim kraju są prześladowani, np. ze względu na rasę czy orientację seksualną. Kraj może przyznać jednak inną ochronę, jak np. wizę humanitarną (od sierpnia ub.r. otrzymuje ją rekordowa liczba Białorusinów).

Czytaj więcej

Kryzys na granicy z Białorusią. Miotaczem z plecaka w tłum

Jak podaje nam Urząd ds. Cudzoziemców, tylko od początku lipca do końca października tego roku wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej w Polsce złożyło prawie 4,5 tys. cudzoziemców – to rekord nienotowany od początku istnienia tej instytucji – zazwyczaj taka liczba wniosków wpływa do urzędu w ciągu roku. Byli to głównie obywatele: Afganistanu – 1,6 tys. osób (w większości ewakuowani do kraju w sierpniu współpracownicy polskiego wojska, dyplomacji i NATO), Białorusi – 1,1 tys. osób, oraz Iraku – 0,8 tys. osób.

– Dotychczas Urząd ds. Cudzoziemców wydał decyzje dotyczące 1,2 tys. osób z tej grupy. Warunki przyznania ochrony międzynarodowej spełniało 800 osób – głównie ewakuowani obywatele Afganistanu i obywatele Białorusi – wylicza Jakub Dudziak, rzecznik urzędu. Decyzje negatywne otrzymało 70 osób, a prawie 330 postępowań zostało umorzonych. Z 70 odmów największą grupę stanowią obywatele Iraku (20 odmów) i Rosji (26).

Sprawy są umarzane najczęściej w sytuacji, gdy cudzoziemiec opuścił Polskę przed merytorycznym rozpatrzeniem jego wniosku.

Jak podkreśla Dudziak, w przypadku osób wnioskujących o ochronę międzynarodową, które nie posiadają dokumentów, a takich jest sporo, kluczowe są działania SG w kierunku potwierdzenia ich tożsamości. – W trakcie postępowania urząd może także w razie potrzeby podjąć własne czynności sprawdzające. Wnioski osób ze strzeżonych ośrodków staramy się rozpatrywać priorytetowo ze względu na ich status – podkreśla rzecznik.

Ze względu na rekordową liczbę cudzoziemców, którzy złożyli wniosek o ochronę, urząd otrzymał dodatkowe środki na pomoc socjalną, prowadzenie ośrodków dla cudzoziemców oraz opiekę medyczną – aż 29,4 mln zł.