16 sierpnia w Zatoce Puckiej zatonie wojskowy kuter „Bryza”. To pomysł władz Helu. – Dla nurków wrak statku na pewno stanie się sporą atrakcją – deklaruje burmistrz Jarosław Pałkowski.
Nurkowanie przestało być w Polsce ekstremalnym sportem dla nielicznych.
[srodtytul]Jak biznesmena rozebrać z garnituru[/srodtytul]
– To niesamowite, ale w ostatnich latach zainteresowanie nurkowaniem wzrosło kilkakrotnie – mówi „Rz” Robert Borzymek, jeden z instruktorów w warszawskim centrum nurkowym Underwater.pl.
Działające od 11 lat centrum przeszkoliło w tym czasie ponad 900 osób. – W tym roku już mamy 120. Zapowiada się, że padnie rekord i będzie ich ponad 200 rocznie! – emocjonuje się Borzymek.
Andrzej Dalendowski ze szkoły KlubNurkowy.pl przyznaje: – Prowadzę małą firmę, a mimo to zdarza się, że tygodniowo zgłasza się nawet kilkanaście osób.
Opowiada, że wśród klientów dominują biznesmeni i pracownicy dużych korporacji.
– Przychodzą w garniturach i pod krawatem. My ich z tych garniturów rozbieramy i ubieramy w pianki – śmieje się Dalendowski, który sam pracował w dużej korporacji i, chcąc pozbyć się stresu, osiem lat temu zaczął nurkować. Teraz obok pracy zawodowej prowadzi szkolenia dla nurków.
[srodtytul]Tylko ja i cisza[/srodtytul]
Co skłania poważnych ludzi, by w każdej wolnej chwili zakładać piankę, maskę i płetwy i schodzić pod wodę?
– To moja nowa pasja. Dzięki temu mogę się zrelaksować i odreagować stres, ale też obserwować podwodny świat – tłumaczy Krzysztof Tomaszek, pracownik dużej korporacji. Nurkuje od dwóch lat. – Zachęcili mnie znajomi z pracy. Wielu z nich nurkowało, więc i ja spróbowałem. To wciąga.
Dorota Szmid, gdy zatrudniała się we wrocławskim centrum Aquamatic, nie miała o nurkowaniu zielonego pojęcia. Nie wiedziała, jak korzystać ze sprzętu. Nigdy wcześniej nie schodziła pod wodę. Dziś ma za sobą obserwacje podwodnego świata w Egipcie i Chorwacji. W Polsce nurkuje raz na dwa tygodnie.
– Kiedy to robię, nic się nie liczy. Jestem tylko ja i cisza. Wszystkie problemy i stresy zostawiam na brzegu – mówi „Rz” Szmid.
– Mało który sport dostarcza tyle adrenaliny – przekonuje z kolei warszawski prawnik Adam Kowalczyk. – Jest takie powiedzenie nurkowe, że każde 10 metrów w dół to jak kieliszek martini. To się nazywa euforia głębin.
Opowiada, że miał już okazję nurkować w najgłębszym na świecie basenie. – Znajduje się w Brukseli i ma 33 metry głębokości – mówi.
[srodtytul]Gdzie sezon nigdy się nie kończy[/srodtytul]
– Nurkować można nie tylko w morzach czy jeziorach, ale też w rzekach, a nawet w kamieniołomach. To ostatnie cieszy się zresztą olbrzymią popularnością – zaznacza Robert Borzymek.
– Nurkowałem już w Egipcie i Meksyku – opowiada Krzysztof Tomaszek. – To wspaniałe doświadczenie. Woda jest ciepła, a wokół kolorowe ryby i rafa koralowa. Ale nurkuję też w Polsce, przeważnie w jeziorach.
Dla nurków prawdziwą mekką stał się Egipt.
– Liczba wyjeżdżających do tego kraju wzrosła o 80 proc. Wielu z nich to właśnie nurkowie – przyznaje Magdalena Plutecka-Dydoń z biura podróży Neckermann. – Tam sezon nigdy się nie kończy, nurkować można cały rok. Jest stosunkowo niedaleko, a nurkujący mogą oglądać rafę.
– W Polsce widoczność podczas nurkowania wynosi od kilku do kilkunastu metrów. W Egipcie nawet 100 – dodaje Kowalczyk.
Czy nurkowanie to bardzo drogi sport? – Koszty są porównywalne z jazdą na nartach. Jeśli kogoś stać na wyjazd na narty, to z pewnością będzie go stać też na nurkowanie – uważa Krzysztof Tomaszek.
– Co prawda nadal większość zgłaszających się na kurs to biznesmeni, ale jest też coraz więcej studentów, urzędników czy np. policjantów – mówi Robert Borzymek.
Jak to tłumaczą fachowcy? – Już nie chcemy wygody i lenistwa, ale aktywnego wypoczynku i nowych wrażeń. Zamiast zwiedzania starówki wybieramy chodzenie po zrujnowanych fortach czy bunkrach – podkreśla prof. Zbigniew Nęcki, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Nurkowanie to rodzaj frajdy, która może wciągać jak narkotyk. Ci, którzy sami spróbowali, chcą się podzielić wrażeniami z innymi. I dlatego zainteresowanie rośnie.
Zaznacza, że też jest miłośnikiem tego sportu.
[ramka][srodtytul]Co ile kosztuje[/srodtytul]
Sprzęt nurka:
- dekompresyjny komputer nurkowania – 2 tys. zł
- pianka – 1,2 tys. zł
- kamizelka wypornościowa – 1 tys. zł
- butla – 1 tys. zł
- nurkowe ABC (maska, fajka i płetwy) – 400 zł
- automat oddechowy i octopus – 1,5 tys. zł
- latarka – 1 tys. zł
- plastikowa osłona na aparat fotograficzny – 1 tys. zł
Kurs:
- podstawowy od 1,2 do 2 tys. zł
Wypożyczenie:
- cały sprzęt ok. 80 – 120 zł za dzień
[i]js, anie[/i][/ramka]
[i]Wszystko o nurkowaniu: [link=http://www.portalnurkowy.pl]www.portalnurkowy.pl[/link][/i]