Biskupi w zeszłym tygodniu zdecydowali, ze Caritas powinien zbudować korytarz humanitarny.
- Musimy się trochą cofnąć i to odszyfrować – powiedział Kęska. Wyjaśnia, że biskupi już w zeszłym roku poprosili o rozeznanie się w sytuacji przez Caritas.
- Caritas Polska sondowała i badała na różne sposoby, co może zrobić. Jeden sposób to uświadamianie społeczeństwa. Pomoc rodzina rodzinie, o której się w ogóle nie mówi. Czyli polskie rodziny rodzinom syryjskim w Libanie i Jordanii – mówił Kęska, który dodał, że Caritas ma koordynować tą pomoc.
- Do tej pory Caritas Polska przekazał 2 mln dolarów na pomoc – mówił Kęska. Pieniądze zostały zebrane od Polaków.
Drugim pomysłem jest korytarz humanitarny – jak mówi rzecznik – jest to model włoski.
– Widząc co się dzieje w Libanie i Jordanii, Caritas postanowiła przyjrzeć się korytarzom humanitarnym. Do tej pory udało się przewieźć do Włoch 200 osób. Takich, które nie mają żadnych szans. Czyli osoby starsze, matki i dzieci, osoby poszkodowane w wojnie, których nie da się włączyć do myślenia o PKB – wyjaśniał Kęska.
Zaznaczył, że nie jest to rozwiązanie, które sprawi, że do Polski będą płynęły tysiące ludzi. – Pomysł we Włoszech działa. U nas musi zostać zaakceptowany przez polskie władze, bo sam Kościół o tym nie decyduje. To jest pomysł, który musi zostać poddany szczegółowej analizie, wspólnie z klubami rządowymi.
Jeśli rządzący przychylą się do pomysłu, to pojedynczy uchodźcy będą dostawać wizy humanitarne, na 3 bądź 5 lat. Osoby po uruchomieniu pomysłu byłyby wybierane przy współpracy z Caritas: Liban i Jordania. Na razie nie wiadomo kiedy rozpoczną się konsultacje Caritas z polskim rządem.
- Liban jest miejscem, w którym 4 mln mieszka, a 1,7 mln to uchodźcy – wyjaśniał Kęska. – Większość ludzi żyje tam w skrajnej nędzy, wszystkie systemy się rozsypały. Ten kraj się rozpada i przekazywanie tam środków tworzy sztuczną sytuację.
Rzecznik Caritas zapewnił, że korytarze humanitarne nie są globalnym rozwiązaniem. - Skupiamy się na pojedynczych osobach – powiedział Kęska.