Za ponad miesiąc, 1 lipca, wejdzie w życie zarządzenie premiera Donalda Tuska, które przywraca do życia dziesięć zamiejscowych delegatur ABW zlikwidowanych przez poprzedni rząd. W sumie będzie ich w Polsce 15. Utworzone zostaną w: Białymstoku, Bydgoszczy, Gdańsku, Katowicach, Krakowie, Lublinie, Łodzi, Poznaniu, Olsztynie, Opolu, Poznaniu, Radomiu, Rzeszowie, Szczecinie, Zielonej Górze i Wrocławiu. Celem jest zbudowanie mocnej osłony kontrwywiadowczej. Zespół prasowy Agencji odpowiada nam lakonicznie. „Agencja prowadzi systematyczny nabór do służby, co podyktowane jest zarówno stałymi potrzebami kadrowymi, jak i planowaną modyfikacją obecnej struktury organizacyjnej ABW” – czytamy w odpowiedzi.
ABW szuka ludzi od marca
– I z tym jest największy problem. Odtwarzanie idzie jak po grudzie, nie ma ludzi znających tematykę z przygotowaniem kontrwywiadowczym – mówi nam osoba związana ze służbami.
Intensywny nabór do delegatur, ale także do warszawskiej centrali, do wzmocnienia departamentów trwa od marca. ABW potwierdza jedynie, że „10 delegatur zostanie odtworzonych w miejsce obecnie istniejących jednostek terenowych”.
Obecnie działa tylko pięć delegatur: w Białymstoku, Gdańsku, Katowicach, Lublinie i Poznaniu (posiadają wydziały zamiejscowe).
Odtwarzanie idzie jak po grudzie, nie ma ludzi znających tematykę z przygotowaniem kontrwywiadowczym
W 2017 r. zapadła decyzja o likwidacji delegatur w Bydgoszczy, Krakowie, Łodzi, Olsztynie, Opolu, Radomiu, Rzeszowie, Szczecinie, Wrocławiu i Zielonej Górze, a rok wcześniej zlikwidowano Delegaturę Stołeczną Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zdaniem płk. Jacka Mąki, byłego wiceszefa Agencji i szefa kontrwywiadu ABW, likwidacja delegatur w terenie i wydziałów zamiejscowych, zwłaszcza w Elblągu, które obejmuje obwód królewiecki (Rosja) oraz Rzeszowa (blisko granicy z Ukrainą), to „ogromny błąd poprzedników”.
Likwidacja delegatur była błędem
Podobnego zdania jest poseł Marek Biernacki, były koordynator służb specjalnych, specjalista od Rosji: – To były fatalne w skutkach decyzje, które dziś odczuwamy. Tym gorzej dziś oceniane, że nawet nie zdecydowano się ich odtworzyć po agresji Rosji na Ukrainę.
Czytaj więcej
Poprzednia władza dopieszczała głównie funkcjonariuszy CBA i SOP. Obecna chce podnieść pensje i prestiż ABW.
Płk Jacek Mąka krytycznie ocenia także decyzję o likwidacji delegatury stołecznej w Warszawie. Dlaczego? – Bo tu jest apogeum rosyjskiej aktywności, a z pozycji delegatury, konkretnej, dedykowanej jednostki – a nie z pozycji zarządu czy departamentu centrali jako struktury koordynującej cały kraj – łatwiej zarządzać i oczekiwać wymiernych sukcesów – tłumaczy płk Mąka.
Jakich ludzi szuka ABW?
ABW nie poda liczby nowych funkcjonariuszy, których planuje przyjąć do służby. – Nabór do ABW jest systematyczny i ciągły, jednak teraz go zwiększamy. Szukamy ludzi o wyjątkowych predyspozycjach do tej służby, ale z wielorakimi umiejętnościami – głównie absolwentów szkół wyższych, od humanistów, przez absolwentów kierunków językowych, przyrody, IT, prawników czy ekonomistów. Jedynie, co mogę powiedzieć, to to, że stosujemy gęste sito w tym naborze – mówi Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych.
Według naszych informacji wyłuskanie odpowiednich osób do służby w ABW, głównie takich, które mogą pracować przy rozbijaniu szpiegowskich siatek, jest trudne. Nie można też pozyskać funkcjonariuszy z innych służb, jak dotychczas było to w przypadku CBA czy SOP. – Kontrwywiad to świat niszowy w kontekście narzędzi, wiedzy, umiejętności psychofizycznych – wymienia płk Jacek Mąka. I jako przykład podaje CBA, gdzie policjanci mogą praktycznie z marszu wejść do akcji operacyjnych, ale nie odnajdą się w kontrwywiadzie.
Kontrwywiad to świat niszowy w kontekście narzędzi, wiedzy, umiejętności psychofizycznych
Problemem jest także język. Znajomość rosyjskiego nie jest powszechna. – Rozmowa z Rosjaninem po angielsku będzie o wiele mniej skuteczna niż po rosyjsku, również w sferze konfrontacji psychologicznej – podkreśla były wiceszef ABW.
Przygotowanie funkcjonariusza kontrwywiadu do samodzielnych, nieskomplikowanych czynności operacyjnych zajmuje ok. dwóch lat. – I nie mówię tu o wysyłaniu adeptów do rozmów z oficerami rosyjskich służb – podkreśla płk Jacek Mąka.