Wyjaśnijmy: w ubiegłym tygodniu ujawniliśmy w „Rzeczpospolitej”, że 25 maja prokuratura wystąpiła o ściganie Izdebskiego Czerwoną Notą Interpolu – chciała zatrzymania handlarza ukrywającego się w Albanii, by postawić mu zarzuty za nierozliczenie się z respiratorów.

Jednak dwa dni później biuro poszukiwań międzynarodowych KGP odmówiło wpisu prokuraturze, bo w SIS II na tę osobę był już wpis Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która go monitorowała.

Czytaj więcej

Burza w służbach po publikacji „Rz” o nieprawidłowościach przy poszukiwaniach Andrzeja Izdebskiego. Trwa szukanie winnych

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb, zapewnia nas, że wpis Agencji został wykasowany, gdy „Izdebski jeszcze żył”, ale odmówił nam odpowiedzi na pytanie o konkretną datę.

Tymczasem Prokuratura Krajowa potwierdziła nam, że międzynarodowy list gończy w bazie SIS II i na stronach Interpolu pojawił się dopiero 27 czerwca. To oznacza, że Izdebskiego w najważniejszej bazie nie było minimum osiem dni.

– W przypadku znalezienia ciała, zwłaszcza jeśli jest to cudzoziemiec, sprawdzenie, czy nie figuruje on w bazie osób poszukiwanych, w bazie SIS II czy Interpolu, to rzecz podstawowa – wskazuje nam były oficer policji. – Gdyby Izdebski figurował w takich bazach, to albańskie służby musiałyby powiadomić o jego śmierci stronę polską.

154 mln zł

zaliczki na zakup i dostawę respiratorów dostał z resortu zdrowia Andrzej Izdebski

O zgonie dowiedziała się tylko rodzina Andrzeja Izdebskiego – ciało zostało sprowadzone do kraju i skremowane 4 lipca. Fakt, czy był to rzeczywiście Izdebski, nie został do dziś potwierdzony przez polskie służby.

– Za dużo tych „przypadków”. Coraz bardziej wygląda to wszystko na mistyfikację służb, które pomogły swojemu człowiekowi „rozpłynąć się”, „zgubić ślad” lub on sam o tym zdecydował – ocenia osoba związana ze służbami.

Andrzej Izdebski od czasów PRL był związany z polskim wywiadem. Jaką rolę w zakupie respiratorów przez Ministerstwo Zdrowia odegrał?

Do dziś nie wiadomo, poza tym, że to Agencja Wywiadu rekomendowała go resortowi. Wiele wskazuje na to, że mógł być „na kontakcie” wywiadu lub funkcjonariuszem działającym „pod przykryciem”.

Marek Biernacki, poseł KP i członek sejmowej Komisji Służb Specjalnych deklaruje: – Będziemy żądali wyjaśnień. W tej historii jest za dużo nieprawdopodobnych przypadków.

Czytaj więcej

Jak Andrzej Izdebski na chwilę zniknął z rejestru osób poszukiwanych