– Już w 1997 r. było groźnie, a teraz fala ma być wyższa – mówi „Rz” Zofia Wrzosek, warszawianka, która mieszka tuż przy wale po praskiej stronie Wisły. Z wału obserwuje poziom wody. Naprzeciwko jej domu podeszła już bardzo blisko.
– Kilka godzin temu było jej mniej. Nie chcę nawet myśleć, co będzie, jak przyjdzie największa fala – martwi się kobieta.
[wyimek][link=http://www.zw.com.pl/artykul/477608_Fala_kulminacyjna_dotarla_do_Warszawy.html]Więcej w Życiu Warszawy Online[/link][/wyimek]
– Wtedy to już tylko ponton – dowcipkują mężczyźni, którzy też przyszli obserwować rzekę.
Wojciech Kowalczyk, którego dom też stoi przy wale, jest spokojniejszy. – Mieszkam tu od dziecka. Nigdy nie było poważniejszego zalania – mówi.
Wczoraj Wisła na Mazowszu przybierała prawie 20 cm na godzinę. Przed północą w stolicy woda osiągnęła poziom 672 cm. Wojewoda mazowiecki ogłosił alarm powodziowy w Warszawie i kilku okolicznych powiatach.
Dzisiaj rano poziom wody w Wiśle w Warszawie wynosi prawie 740 cm. Sytuacja jest pod kontrolą, woda nie powinna się przelać ponad wały - uważają władze stolicy i województwa mazowieckiego. Niebezpieczeństwem jest długotrwałość podwyższonego stanu wody.
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/galeria/2,4,482927.html]Zobacz więcej zdjęć z czekającej na falę Warszawy[/link][/b][/wyimek]
Najgorsza sytuacja jest jednak na południu województwa. – Nie należy łudzić mieszkańców, że sytuacja nie jest poważna – podkreślał wczoraj wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. – W ocenie specjalistów jest tylko kwestią czasu, kiedy przerwanie wałów w województwie nastąpi.
Wieczorem zaczęły przeciekać wały przeciwpowodziowe koło miejscowości Bączki w powiecie garwolińskim. Woda zalała drogę Warszawa – Puławy.
Według wojewody może do tego dojść też w stolicy. – Musimy być na taką ewentualność przygotowani – powiedział. Gdyby doszło do przerwania wału na wysokości Gocławia, ewakuować trzeba by nawet 100 tys. osób. Jak informował ratusz, najwyższa woda (ok. 7,7 m) do stolicy ma dotrzeć dziś wieczorem.
[srodtytul]Alarm w zoo[/srodtytul]
Tak wysokiej fali w stolicy nie było od 1844 r. Wtedy Wisła osiągnęła poziom 8,5 m. Zatopiła kilka nadrzecznych dzielnic miasta. Hydrolog dr Piotr Kuźniar uważa, że teraz stolica nie poniesie większych strat. – Gdyby jednak doszło do wylania, najbardziej zagrożone byłyby Wilanów i Sadyba. Tam wał jest bardzo stary i nie został wyremontowany – mówi.
[wyimek][b]Zobacz raport "Rz": [link=http://rp.pl/powodz]rp.pl/powodz[/link][/b][/wyimek]
Warszawskie zoo jest przygotowane na najgorsze. Strażacy wczoraj zabezpieczali ogród workami z piaskiem. Przygotowano klatki do ewentualnej ewakuacji zwierząt. Bizony i woły dostały środki uspokajające. Fokom skonstruowano wyższe ogrodzenie, by nie wypłynęły.
Warszawianie skarżyli się wczoraj, że nie wiedzą, czy ich domy są zagrożone. – Nikt do nas nie przyszedł, nie powiedział, co robić i jak zabezpieczyć mieszkanie, gdy przyjdzie fala – żali się Zofia Wrzosek. – Zrobić i tak się nic nie da. Najwyżej dom jakoś zabezpieczę – mówi zaś Kowalczyk.
Ivetta Biały, rzecznik wojewody, radzi śledzić media i zapowiada, że samorządy będą przekazywać mieszkańcom niezbędne informacje. A na stronie wojewody już zawisł poradnik, jak na powódź się przygotować.
[srodtytul]Rośnie woda w rejonie Wyszogrodu, Kępy Polskiej i Płocka[/srodtytul]
W rejonie Wyszogrodu i Kępy Polskiej (Mazowieckie) poziom Wisły znacznie przekroczył stany alarmowe. W południe w siedmiu nadwiślańskich gminach powiatu płockiego i samym Płocku ogłoszono alarm przeciwpowodziowy.
Według przewidywań wezbrana fala na Wiśle spodziewana jest w mieście w sobotę w południe, najpóźniej do wieczora.
Fala może przepływać przez miasto kilka dni, nawet do tygodnia, a w kulminacji jej poziom przewyższyć może stany alarmowe o około dwa i pół metra - po południu było to jeszcze od kilka do ponad dziesięciu centymetrów, w zależności od miejsca wodowskazu.
- Nikt nie jest w stanie obecnie przewidzieć, jaki czas jest potrzebny do przemieszczania się tak dużej wody - powiedział Milewski. Dodał, iż jest prawie pewne, że wezbrana Wisła wyleje w rejonie ulicy Gmury i podtopi około 20 zabudowań. To ulica w najniżej położonej prawobrzeżnej części miasta, sąsiadującej bezpośrednio z rzeką dzielnicy Borowiczki. Mieszkańcy ulicy Gmury zostali powiadomieni o sytuacji i możliwości ewakuacji.
Od południa alarm powodziowy obowiązuje w położonych nad rzeką gminach powiatu płockiego: Wyszogród, Mała Wieś, Bodzanów, Słupno, Słubice, Gąbin i Nowy Duninów. Wisła w Wyszogrodzie w piątek rano osiągnęła poziom 602 cm, czyli o 52 cm powyżej stanu alarmowego, a w Kępie Polskiej 505 cm, czyli o 55 cm ponad stan alarmu. Do popołudnia jej poziom systematycznie wzrastał o kilka do kilkunastu centymetrów na godzinę.
- Wisła systematycznie przybiera, miejscami podchodząc do stopy wałów. Trwa ich zabezpieczanie. Nie odnotowano dotychczas lokalnych podtopień - powiedział dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego w starostwie płockim Jan Jerzy Ryś.
[srodtytul] Wrocław w panice[/srodtytul]
Wczoraj we Wrocławiu nieścisłe lub wręcz fałszywe informacje o przerwanych wałach, zalanych terenach czy ulokowanych w wałach ładunkach wybuchowych, by w razie potrzeby obronić miasto, były ważniejszym problemem niż sama kulminacyjna fala. Ta ma przejść przez Wrocław dopiero w sobotę nad ranem.
[wyimek][b][link=http://www.rp.pl/temat/483023.html]Aktualne informacje powodziowe z Warszawy[/link][/b][/wyimek]
Po niesprawdzonym sygnale o zalaniu terenów wodonośnych i stacji uzdatniania wody, rozpowszechnianym przez lokalną rozgłośnię, pobór wody w mieście wzrósł 2,5-krotnie, co spowodowało przerwy w jej dostawach do kilku wrocławskich dzielnic. Ludzie ruszyli do sklepów. Z hipermarketu w centrum w pół godziny zniknęła woda mineralna, a ulicami szli wrocławianie objuczeni napojami.
Informacje o wysokości wody, niższej zaledwie o pół metra od tej z 1997 r., gdy pod wodą znalazła się jedna trzecia miasta, wywołują bardzo duży niepokój. Zwłaszcza że prognozowany przepływ – 2 tys. m sześc. na sekundę – jest równy pojemności wrocławskiego koryta.
Jednak sztab kryzysowy, którym kieruje wojewoda, uspokaja: fala nie powinna wyrządzić większych szkód.
Wczoraj na Opolszczyźnie zalane były 94 miejscowości m.in. Brzeg, w którym ewakuowano 40 mieszkańców. Zagrożona była elektrownia Opole.
Wielkopolanie też z niepokojem obserwują rzeki. Prezydent Kalisza wprowadził w mieście alarm przeciwpowodziowy. Poziom wody w Prośnie przekroczył stan alarmowy.
Służby ratunkowe zostały postawione w stan gotowości. Do miasta zwieziono piasek, którym są wypełniane worki. Władze Kalisza uspokajają. – Odnotowaliśmy sporo lokalnych podtopień, woda nie rozleje się po mieście. W korycie rzeki jest jeszcze spory zapas – zapewnia Włodzimierz Karman z Urzędu Miasta w Kaliszu.
Cień wielkiej wody padł także na Ostrów Wielkopolski. Tam przez zbiornik Piaski-Szczygliczka wczoraj niemal się przelewała. Jej nadmiar udało się jednak za pomocą specjalnych rur rozlać po okolicznych łąkach.
W kilku miejscach wylała za to rzeka Ołobok. – Sytuacja była krytyczna, teraz jest już trochę lepiej – podkreśla Piotr Olszak z ostrowskiego magistratu.
Coraz więcej wody wypływa ze zbiornika retencyjnego Jeziorsko na Warcie. Wczoraj po południu tak zwany zrzut wynosił 280 m sześc. na sekundę.
– Najbardziej zagrożone są okolice Konina. Dotyczy to jednak głównie łąk i użytków rolnych. Ludzie nie ucierpią – zapewnia Tomasz Stube z Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu. Do stolicy Wielkopolski kulminacyjna fala powinna dotrzeć w sobotę. Poziom wody w Warcie może się podnieść do 6 metrów (obecnie 3,5 m). – Miasto nie zostanie zalane – zapewnia Stube.
W województwie lubuskim przybiera Odra. Najgorzej jest w Nowej Soli. Wczoraj poziom wody przekroczył stan alarmowy o 1,5 metra. Mieszkańcy liczą, że ochroni ich kilometrowa ściana przeciwpowodziowa zbudowana wzdłuż kanału portowego. – Kosztowała 10 mln zł, a powstała po 1997 r. Dziś czujemy się bezpieczniej, ale jakiś niepokój zawsze pozostaje – mówi Ewa Batko z magistratu w Nowej Soli.
Późnym wieczorem policja poinformowała o kolejnej ofierze powodzi. W domu na osiedlu Wielowieś w Tarnobrzegu znaleziono zwłoki mężczyzny.
Portal TVN 24 podał też, że w miejscowości Juszczyna koło Żywca wyłowiono z potoku ciało 63-latka, którego poszukiwano od 17 maja.
[srodtytul]Fala dotarła do woj. dolnośląskiego[/srodtytul]
Fala kulminacyjna dotarła do woj. dolnośląskiego. Jest w okolicach Oławy. Obecnie woda płynie w korycie i wały ją utrzymują, ale jest coraz więcej przecieków.
Najtrudniejsza sytuacja panuje we wsiach poniżej Oławy - Siedlcach, Kotowicach, Zakrzowie, skąd będą ewakuowani ludzie.
Wiceprezydent Wrocławia Wojciech Adamski zapowiedział, że jeszcze dzisiaj rozpocznie się przerzucanie nadmiaru wody w Odrze do doliny Widawy. - W związku z tą operacją musimy ewakuować mieszkańców podwrocławskich Wilczyc oraz ostrzec mieszkańców Szymanowa, Kłokoczyc, Psarów, Kowal i Zgorzliska. Ponadto może dojść do częściowego zalania Psiego Pola (osiedle Wrocławia) - mówił Adamski.
Ponad 500 żołnierzy 11. Dywizji Kawalerii Pancernej z Żagania pomaga zabezpieczać miasto przed nadejściem fali kulminacyjnej.
Żołnierze pracują przy umacnianiu wałów m.in. w Siedlcach pod Wrocławiem. Mieszkańcy tej wsi oraz Zakrzowa i Kotowic zostali wezwani do ewakuowania się, bowiem wały w wielu miejscach przesiąkają. Ok. 150 żołnierzy buduje zaporę wzdłuż ulic Ignuta i Gwareckiej na Kozanowie. Wzniesiono tam tymczasowy wał o długości ok. 2 km, by zatrzymać wodę, która mogłaby wylać ze Ślęzy lub Odry. 20-osobowa grupa żołnierzy pracuje również w rejonie miejscowości Wojnów przy umacnianiu zabezpieczeń na kanale łączącym Odrę z Widawą.