Każda szkoła powinna mieć bibliotekę. Tymczasem aż w 7,3 proc. szkół ich nie ma. Tak wynika z informacji zebranych przez Bibliotekę Narodową.
Nawet jednak tam, gdzie biblioteki szkolne są, nie oznacza to, że są dostępne dla uczniów.
– W mniejszych szkołach zdarza się, że biblioteka jest czynna godzinę czy dwie dziennie, a są dni, w których jest zamknięta. Zdarza się również, że nauczyciele bibliotekarze są zatrudniani na ułamek etatu – mówi Danuta Brzezińska z Towarzystwa Nauczycieli Bibliotekarzy Szkół Polskich.
Tak np. Zespół Szkół im. 1. Warszawskiej Dywizji Kawalerii w Świerczynie poszukiwał w tym roku do pracy bibliotekarza na 1/30 etatu, czyli aż na jedną godzinę tygodniowo. W ten sposób placówka chciała zrealizować ustawowy obowiązek.
61 proc. Polaków nie sięga w ciągu roku nawet po jedną książkę – wynika z danych Biblioteki Narodowej
– Przepisy nie określają wymiaru czasu, w którym szkoła ma zapewnić dostęp do biblioteki, jednak jej funkcjonowanie w szkole jest obowiązkowe – mówi Justyna Sadlak z Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Promowanie czytelnictwa
– Brakuje pieniędzy na zatrudnienie osób, które wychowają dzieci tak, by lubiły czytać. Wskazane byłoby przywrócenie norm zatrudnienia w bibliotekach szkolnych – uważa Marek Zarzycki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 162 w Łodzi.
Do 1999 r. takie normy zawierało zarządzenie MEN. Na 300 uczniów przypadał jeden etat. Kolejne 250 dzieci w szkole powodowało zwiększenie zatrudnienia o pół etatu. Bibliotekarze mogli też uzyskać dodatkową pomoc, jeśli dysponowali dużym księgozbiorem.
Oszczędności nie pozwalają więc na wychowanie przyszłych czytelników.
8 proc. nastolatków czyta codziennie; przygodę z książką kończymy wraz ze szkołą
– W mojej szkole uczy się 656 dzieci, ale zatrudniony jest tylko jeden bibliotekarz, na szczęście na pełny etat. Mam pod opieką 12 tys. woluminów i osobne pomieszczenie czytelni. Nie starcza mi czasu na promowanie czytelnictwa. Skupiam się na administrowaniu książkami – mówi Monika Dżugan, nauczyciel bibliotekarz w Szkole Podstawowej nr 45 z Oddziałami Integracyjnymi w Szczecinie.
– Cięcia etatów wynikają z oszczędności, ale nie powinno się to odbywać ze szkodą dla uczniów. Źle, że nie skorzystano z pomysłu połączenia biblioteki szkolnej z publiczną. Miałoby to sens tylko w małych gminach, w wypadku odrębnych księgozbiorów – mówi Marek Olszewski ze związku gmin wiejskich.
Zakaz łączenia
Obecnie prawo nie zezwala na takie łączenie. O niedopuszczalności rozwiązania rozstrzygnął Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. I OSK 2473/12). Zgodnie z ustawą o systemie oświaty w każdej szkole publicznej musi być prowadzona biblioteka szkolna. Realizacja tego obowiązku nie może być zastąpiona przez zorganizowanie w budynku szkoły biblioteki niebędącej biblioteką szkolną. Jednak takich placówek założono aż 167 (18 w miastach, 149 na wsi).
masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.wojcik@rp.pl