Reklama

Serial wypromował Świętokrzyskie

W drugim półroczu 2015 r. o Sandomierzu i o województwie świętokrzyskim w kontekście serialu „Ojciec Mateusz" w mediach papierowych i internetowych pisano i mówiono kilkaset razy.

Aktualizacja: 24.04.2016 15:19 Publikacja: 24.04.2016 13:44

Foto: Materiały Promocyjne

Rz: Od wielu lat w polskiej telewizji emitowany jest serial „Ojciec Mateusz", którego akcja rozgrywa się w Sandomierzu. W jakim stopniu wpływa on na promocję miasta?

Jacek Kowalczyk: Turystyka w Sandomierzu dzieli się na dwa okresy: przed i po emisji serialu „Ojciec Mateusz". Według szacunków w 2008 r. Sandomierz odwiedziło około 80 tys. turystów, a dzisiaj – biorąc pod uwagę wykupione miejsca noclegowe i bilety – jest to około 300 tys. osób rocznie.

W ubiegłym roku robiliśmy badania dla całego województwa związane z jego postrzeganiem. W badaniach wzięło udział ponad 1000 osób z całej Polski w różnych grupach wiekowych. Pytaliśmy, gdzie spotkali się z informacją o Sandomierzu i o naszym województwie. 64 proc. badanych wskazała na telewizję, a blisko 40 proc. sprecyzowało, że wiedzę na ten temat mają dzięki serialowi „Ojciec Mateusz".

Czy taka promocja ma jakiś wymiar finansowy?

W drugim półroczu 2015 r. o Sandomierzu i o województwie świętokrzyskim w kontekście serialu „Ojciec Mateusz" w mediach papierowych i internetowych pisano i mówiono kilkaset razy. Fachowcy wycenili, że gdyby miasto chciało wykupić taką reklamę, musiałoby wydać tylko w tym jednym półroczu na to około 7 mln zł.

Reklama
Reklama

Taki rodzaj promocji regulowany jest przepisami i nazwany fachowo lokowaniem produktu. Ile trzeba zapłacić za ulokowanie miasta w serialu?

Obecnie Sandomierz wykłada na to kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie. Ale biorąc pod uwagę koszt reklam, zwraca się miastu około 14 mln rocznie.

W 2009 r., kiedy nie obowiązywały jeszcze przepisy o lokowaniu produktów w filmach i nie można było tego robić bezpośrednio, telewizja postawiła warunek znalezienia pieniędzy na kontynuowanie produkcji filmowej. Regionalna Organizacja Turystyczna i Urząd Marszałkowski Województwa Świętokrzyskiego współfinansowały wówczas trzecią i czwartą część „Ojca Mateusza". Wartość naszego udziału to było około 1,5 mln złotych. Otrzymaliśmy za to ponad 20 odcinków. Akcja serialu zawsze rozpoczynała się w Sandomierzu, ale główna postać filmu – Ojciec Mateusz – w każdym odcinku wyjeżdżał poza miasto. Były to atrakcyjne miejscowości naszego województwa: m.in. Kielce, Bałtów, Opatów, zamek Krzyżtopór, Busko Zdrój, Kurozwęki.

Powstała wtedy czołówka, która jest integralną częścią serialu. Pojawia się w niej nazwa „Sandomierz", a pod nią napis „Świętokrzyskie".

Czy trzeba było podkreślać, w jakim województwie leży Sandomierz?

Okazuje się, że Polacy nie najlepiej znają geografię swojego kraju. W 2009 r. robiliśmy badania dotyczące kojarzenia pewnych atrakcji turystycznych z regionem i okazało się, że 70 proc. respondentów nie kojarzyło Sandomierza w województwem świętokrzyskim. Podawali, że leży w okolicach Rzeszowa albo Torunia, gdzieś nad Wisłą, ale nie do końca wiadomo gdzie. Przez lata musieliśmy więc pracować nad tym, żeby Sandomierz kojarzył się z województwem świętokrzyskim. Teraz blisko 60 proc. Polaków zdecydowanie wiąże miasto jako atrakcję turystyczną naszego regionu.

Reklama
Reklama

Jakie korzyści gospodarcze ma z tego region?

Te osiem lat współpracy z serialem wpłynęło na rozwój turystyki. Postało wiele nowych obiektów hotelarskich i gastronomicznych. Wcześniej w Sandomierzu był tylko jeden lub dwa hotele, teraz jest ich osiem. Do tego należy doliczyć kwatery prywatne. W samym Sandomierzu jest teraz około 1000 miejsc noclegowych.

Sandomierzanie wcześniej patrzyli z zazdrością na mieszkańców Kazimierza nad Wisłą. Dzisiaj Sandomierz podbiera turystów Kazimierzowi.

Sandomierz jest też lokomotywą dla całego makroregionu. Dla części Podkarpacia, np. okolic Tarnobrzega, Baranowa Sandomierskiego, Stalowej Woli. W najatrakcyjniejszych miesiącach sezonu ludzie śpią w promieniu 50 km od Sandomierza, bo w samym mieście brakuje miejsc. Renoma Sandomierza spowodowała, że wszyscy się do niego przytulają. Ostatnio burmistrz podpisał porozumienie z powiatem tarnobrzeskim, na którego terenie leży znane jezioro. Planują wspólnie z Sandomierzem koordynować kalendarz imprez tego makroregionu.

Okolice Sandomierza to także sady.

I te miejsca także wykorzystywane są w celach turystycznych. Powstały dwie atrakcje. Pierwsza to sandomierski szlak winiarski. To powrót do tradycji sprzed kilku wieków. W okolicach powstało kilkanaście winnic. Tworzą one wspólny produkt turystyczny: można codziennie odwiedzać inną winnicę,i przenocować w niej.

Reklama
Reklama

Druga inicjatywa to sandomierski szlak jabłkowy. Wykorzystuje się tu potencjał gospodarstw sadowniczych, które w kilku przypadkach prowadzą działalność agroturystyczną. Zyskują na tym inne atrakcje turystyczne wokół Sandomierza, np. zamek Krzyżtopór w Ujeździe – kiedyś była to mocno zaniedbana ruina, a teraz po rewitalizacji przyciąga blisko 160 tys. osób rocznie.

Kolejna atrakcja to szlak rowerowy łączący pięć województw Polski wschodniej. Serce tego szlaku jest także w Sandomierzu. W tym roku rozpocznie się pierwszy sezon jeżdżenia rowerem po tym szlaku, więc jest szansa na zwiększenie ruchu turystycznego.

—rozmawiała Teresa Siudem

Jacek Kowalczyk jest dyrektorem Departamentu Promocji Edukacji Kultury Sportu i Turystyki Urzędu Marszałkowskiego Województwa Ś więtokrzyskiego

Prawo karne
Prokurator krajowy o śledztwach ws. Ziobry, Romanowskiego i dywersji
Konsumenci
Nowy wyrok TSUE ws. frankowiczów. „Powinien mieć znaczenie dla tysięcy spraw”
Nieruchomości
To już pewne: dziedziczenia nieruchomości z prostszymi formalnościami
Praca, Emerytury i renty
O tym zasiłku mało kto wie. Wypłaca go MOPS niezależnie od dochodu
Nieruchomości
Co ze słupami na prywatnych działkach po wyroku TK? Prawnik wyjaśnia
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama