Od kilku miesięcy Olsztyn nie ma prezydenta. Wybór gospodarza miasta zaplanowano na 15 lutego. Nie wiadomo jednak, czy do wyborów dojdzie. Tamtejsi sędziowie odmawiają bowiem udziału w komisji wyborczej. To nowa forma protestu, na jaki zdecydowali się, walcząc o podwyżki.
Przedstawiciele Temidy jednocześnie przestrzegają, że szeroko zakrojony bojkot komisji może nastąpić także w czerwcu podczas wyborów do Parlamentu Europejskiego.
[b]O tym, że w skład komisji muszą wchodzić sędziowie, a przewodniczący obowiązkowo także musi być sędzią, mówią wprost ordynacje wyborcze i nie da się od tego odejść bez ich zmiany.[/b]
[srodtytul]Zagrożone wybory[/srodtytul]
Z informacji, jakie otrzymaliśmy ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, wynika, że 95 proc. olsztyńskich sędziów złożyło już pisemne oświadczenie o odmowie udziału w komisji wyborczej.
Fakt, że takie oświadczenia składają sędziowie rejonowi, potwierdza w rozmowie z “Rz” Leon Popiel, prezes Sądu Okręgowego w Olsztynie. Twierdzi jednak, że nie widzi żadnych problemów z wytypowaniem sędziego do komisji.
– Do nikogo się jeszcze w tej sprawie nie zwracałem – mówi i dodaje, że ma czas do poniedziałku. Wówczas przedstawi wybranego sędziego. Prezes twierdzi też, że nie ma żadnego zagrożenia dla lutowych wyborów.
[b]Nawet jeśli wybory prezydenta Olsztyna dojdą do skutku i znajdzie się sędzia, który zasiądzie w komisji wyborczej, to dużo gorzej może być z wyborami do Parlamentu Europejskiego.[/b]
– W październiku odbył się zjazd delegatów Iustitii, na którym podjęto decyzję, że sędziowie będą składać oświadczenia o odmowie udziału w komisjach – informuje sędzia Bartłomiej Przymusiński, rzecznik stowarzyszenia.
Przygotowano nawet jednolity wzór takiego oświadczenia, którym mają się posługiwać wszyscy sędziowie. Wygląda na to, że olsztyńscy sędziowie już z niego korzystają.
[srodtytul]W komisjach bez przymusu[/srodtytul]
Czy sędziowie mogą odmówić udziału w komisjach? To prezes sądu proponuje nazwiska komisarzom wyborczym. Na udział w komisji sędzia musi jednak wyrazić zgodę.
[b]Sędziowie twierdzą, że ich udział w komisjach to nie orzecznictwo, tak więc nie jest obowiązkowy. [/b]
– Nigdy nie zasiadałem w takich komisjach – przyznaje nam sędzia Wojciech Małek, rzecznik Sądu Okręgowego w Warszawie. Dodaje, że nie widzi powodu, by teraz zmieniać zdanie. – To dodatkowe zajęcie, a kolejne obowiązki wymagają wolnego czasu – tłumaczy.
Podkreśla, że [b]uczestnictwa w komisjach nie można sędziom nakazać.[/b] Patrząc na hurtowo przedstawiane prezesom oświadczenia o odmowie udziału w komisjach, sędzia Małek stwierdza, że [b]taka akcja może się okazać dużo skuteczniejsza niż dotychczasowe dni bez wokand.[/b] Kolejne tego rodzaju akcje protestacyjne miały wprawdzie coraz większe grono zwolenników w środowisku, ale przecież rząd im nie uległ. Obiecano wprawdzie podwyżki, rząd przyjął zerwanie z kwotą bazową przy obliczaniu wysokości wynagrodzenia, ale nie załatwiono np. wyższych wskaźników, które sędziom podniosłyby pensje.
[b]Co się stanie, jeśli nie znajdą się chętni do pracy w komisjach? Wybory się nie odbędą.[/b]
[ramka][b]O co chodzi sędziom[/b]
- o podwyżkę pensji – realną, a nie obiecywaną (sędziowie nie chcą jednorazowego dodatku, lecz mnożników, które wyrównają ich pensje),
- przyjęcie propozycji zmian zasad wynagradzania,
- oderwanie ich pensji od kwoty bazowej i powiązanie jej z kondycją gospodarki (taki projekt niedawno przyjął rząd, ale czekają go jeszcze prace w Sejmie),
- zmiany w naborze na aplikacje (uchwaloną przez Sejm ustawę załatwiającą sprawy aplikacji sędziowskiej kilka dni temu zawetował prezydent),
- załatwienie sprawy asesorów (przepisy im poświęcone dołączono do ustawy, którą zawetował prezydent),
- przyjęcie rozwiązań, jakie zagwarantują, że zawód sędziego będzie koroną zawodów prawniczych.[/ramka]
[ramka][link=http://blog.rp.pl/goracytemat/2009/01/03/sedziowie-odmawiaja-udzialu-w-wyborach/][b]Skomentuj ten artykuł[/b][/link][/ramka]