Mówią o tym pkt 22 i 23 konkluzji ostatniego szczytu. Zakładają, że interesy finansowe Unii są chronione zgodnie z zasadami traktatowymi, a szczególnie z art. 2 TUE (a więc godności, zakazu dyskryminacji i praworządności – co podkreślono), i wprowadzają system „warunkowości w celu ochrony budżetu".

„W tym kontekście Komisja zaproponuje środki w przypadku naruszeń przyjmowane przez Radę większością kwalifikowaną. Rada Europejska szybko powróci do tej kwestii" – głosi pkt 23 konkluzji. Wszystko rozbija się o jego rozumienie.

 

Czytaj też:

Praworządność. PE chce zaostrzyć zapisy szczytu

Praworządność po angielsku

Szczyt UE zakończony. Pieniądze jednak nie za wartości

Co takiego złego jest w rządach prawa? - komentuje Wojciech Tumidalski

Według wiceszefa MSZ Pawła Jabłońskiego będzie tak: Komisja przedstawia propozycję mechanizmu w celu ochrony budżetu, Rada UE (czyli ministrowie) zatwierdza mechanizm większością kwalifikowaną, a na koniec sprawa wraca do Rady Europejskiej (przywódcy państw), gdzie obowiązuje jednomyślność. Minister zakładał się nawet na antenie TVN 24, że dzięki tej procedurze Polska nie utraci ani eurocenta funduszy.

Autopromocja
Subskrybuj nielimitowany dostęp do wiedzy

Unikalna oferta

Tylko 5,90 zł/miesiąc


WYBIERAM

– Pan minister myli kolejność. To nie jest tak, że wprowadzono nową procedurę odwołania od decyzji Rady UE i można będzie ją zablokować. Według art. 23 Rada Europejska nie wraca do kwestii stosowania procedury, lecz do kwestii dania impulsu legislacyjnego – wyjaśnia prof. Waldemar Gontarski. Jego zdaniem mechanizm powiązania wypłaty środków unijnych z poszanowaniem praworządności jest i może zadziałać, natomiast sukces strony polskiej i węgierskiej polega na tym, że uzgodniono, iż Rada UE będzie podejmować decyzję większością kwalifikowaną, a nie, jak proponowała wcześniej Komisja Europejska, odwróconą większością kwalifikowaną, co byłoby łatwiej uzyskać.

– Generalnie jednak – uważa prof. Gontarski – szczyt wprowadził mechanizm realnych sankcji, łatwiejszych do zastosowania niż osławiony art. 7 (polityczna decyzja podejmowana w drodze jednomyślności), porównywalny z procedurą przeciwnaruszeniową. Będzie to procedura pod nadzorem TSUE, bo pozwoli np. zwrócić się do Luksemburga o środek tymczasowy w postaci zawieszenia decyzji o wstrzymaniu wypłat z funduszy – zauważa.

W efektywność nowego mechanizmu powątpiewa natomiast prof. Artur Nowak-Far z SGH, były wiceminister spraw zagranicznych.

– Zapis o powiązaniu funduszy z praworządnością jest, ale nie przesądza o mechanizmie stosowania reguły. Musi on uwzględniać istniejące postanowienia traktatowe (art. 7 TUE). Ponadto Rada UE będzie musiała przyjąć rozwiązania, które nie mogą art. 7 uczynić pustym. Każda procedura będzie musiała się od niego zaczynać, czyli od jednomyślności, a tu wchodzi polityka. Węgry nie obronią nas za darmo. Ogon będzie machał psem, Orbán zawsze postawi warunki, na pewno już ma ich listę – powiedział „Rzeczpospolitej". W jego ocenie nie miałoby też sensu takie powiązanie, gdyby chodziło tylko o wydawanie pieniędzy, bo instrumenty w prawie unijnym już są. – Mamy ETO, mamy OLAF, są rozporządzenia o ochronie interesów finansowych UE. Bułgaria już miała problemy z wypłatą funduszy unijnych w związku z zarzutami korupcji władz.