- Byliśmy o krok od katastrofy. Powiedzieć, że ta sprawa brzydko wygląda i brzydko pachnie to nic nie powiedzieć - mówił w poniedziałek na konferencji prasowej w Łodzi senator  Kwiatkowski, były szef Najwyższej Izby Kontroli.

Kwiatkowski: komisja KRS miała sprawdzać najbardziej wrażliwe dane

Spotkanie senatora z dziennikarzami relacjonują TVN24 i RMF24. Kwiatkowski miał na nim poinformować, że sędzia Szmydt trafił do KRS w 2018 r.  "po stanowisku ministra Piebiaka", który nadzorował przejście sędziego Szmydta, "dekretując pisma jako pilne". Wówczas w Krajowej Radzie Sądownictwa, pojawił się pomysł powołania w KRS zespołu ds. ochrony danych osobowych, którego członkowie mieli mieć dostęp do danych osobowych wszystkich sędziów. 

Czytaj więcej

Sędzia Leszek Mazur: Szmydta do KRS polecił mi Łukasz Piebiak

- Specjalna komisja miała jeździć i sprawdzać najbardziej wrażliwe dane w sądach wojskowych i powszechnych w całej Polsce i to wbrew wcześniejszej opinii prawnej, która uznała to za niedopuszczalne. Opinię prawną wspierającą ten pomysł wydał właśnie sędzia Tomasz Sz. jako dyrektor departamentu prawnego KRS — twierdzi senator.

Jak dodał, w ideę powołania komisji mieli być zaangażowani także inni sędziowie znani z afery hejterskiej:  Maciej Nawacki i Dariusz Drajewicz. 

- W opinii, którą przygotował Szmydt, jest wprost napisane, że komisja będzie miała w ramach kontroli w każdym sądzie w Polsce, w tym sądzie wojskowym, dostęp do systemów informatycznych, dokumentów elektronicznych dostępnych na miejscu, wszystko stosownie do decyzji i według uznania tej komisji - mówił Krzysztof Kwiatkowski. - Ta opinia jest bulwersująca. Stoi w rażącej sprzeczności z ustawą o Krajowej Radzie Sądownictwa - mówił Kwiatkowski.

Według byłego szefa NIK, w komisji mieli się znaleźć m.in. dwaj pracownicy KRS, którzy nie byli sędziami. Jeden z nich wycofał się, kiedy dowiedział się, że ma zostać poddany procedurze sprawdzeniowej ABW, a drugi nie zakończył takiej procedury i nie uzyskał dopuszczenia do tajnych dokumentów. 

Jak podkreślił Krzysztof Kwiatkowski, powstanie komisji zablokowali senatorowie ówczesnej opozycji.