Posiedzenia niejawne prowadzone są zwykle w zaciszu sędziowskich gabinetów i dowiadujemy się o nich z pisemnego wyroku i uzasadnienia. I chociaż dla wielu Polaków to szok, że tak mogą zapadać wyroki, to zapadały one od dawna w niektórych, zwykle prostszych, sprawach, a w czasie epidemii obejmują także poważniejsze.

Niejawne posiedzenia sądowe (o mocy rozprawy) dziwią, bo ich nie znamy. Jeśli ktoś był na rozprawie choćby raz w życiu, tak jak ja jako chłopiec, choć tylko przed drzwiami sali rozpraw, gdyż na nią mnie nie wpuszczono, to zapamięta ją na całe życie.

Niejawne posiedzenia, w przeciwieństwie do jawnych (oraz z wyłączeniem jawności), odbywają się bez publiczności i mediów oraz stron i pełnomocników, którzy mogą być jednak przez sąd wezwani. Inna rzecz, że należy to do rzadkości. Dodajmy, że posiedzenie nie jest tajne jak rozprawa z wyłączeniem jawności (za zamkniętymi drzwiami w sprawach cywilnych czy zwłaszcza rodzinnych). Nie dotyczą go zakazy podawania informacji z jego przebiegu. Niejawne posiedzenie przede wszystkim ułatwia pracę sędziemu, zwłaszcza w sprawach bardziej dla niego oczywistych.

Czytaj też: Rozprawa czy posiedzenie niejawne w sprawach cywilnych

Cały czas strona procesu może się na takie niejawne posiedzenie nie zgodzić, jeśli dla danej sprawy była przewidziana rozprawa (z natury jawna). Wprawdzie sąd może sięgnąć po elektroniczne przeprowadzenie rozprawy (która w zasadzie nie różni się od jawnej, tyle że strony procesu i prawnicy nie przychodzą do sali rozpraw), ale nie każdy jest do tej formy technicznie i sprawnościowo przygotowany. I wtedy zostaje niejawne posiedzenie lub czekanie na jawną rozprawę w sądzie z sanitarnymi ograniczeniami. Jeśli jednak ryzykujemy pójście co kilka dni do supermarketu na pół godziny, to dlaczego nie zaryzykować jednorazowej wizyty w sądzie? A klasyczna rozprawa ma niewątpliwie wiele zalet dla uczestnika procesu, zwłaszcza jeśli sprawa dotyczy jego osobistych problemów, które może sam zaprezentować. Jawna rozprawa jest też elementarnym prawem człowieka przed sądem.

Jeśli jednak staniemy wobec choćby „groźby" niejawnego rozpatrzenia sprawy, to powinniśmy więcej uwagi poświęcić pełniejszej prezentacji naszego stanowiska w pismach procesowych, zwłaszcza w tych pierwszych, jak pozew, odpowiedź na pozew, apelacja, odpowiedź na apelację, bo do wysłania kolejnych pism może nie być już okazji. Tak samo jak do uzupełnienia argumentacji, przekonywania sądu.