Od 4 maja 2017 r. do 7 lutego 2018 r. minister sprawiedliwości powołał łącznie w sądach powszechnych – rejonowych, okręgowych, apelacyjnych – 44 dyrektorów sądów oraz dwóch zastępców dyrektorów sądów.
W tym samym czasie minister odwołał 49 dyrektorów sądów i dwóch zastępców dyrektorów sądów, przy czym w odniesieniu do 24 osób odwołanie było związane ze złożoną rezygnacją z zajmowanego stanowiska. Minister właśnie podsumował reformę kadrową w sądach.
Podstawą powołania i odwołania dyrektorów sądów i zastępców dyrektorów są przepisy ustawy–Prawo o ustroju sądów powszechnych. Zgodnie z nimi dyrektora sądu i jego zastępcę powołuje i odwołuje minister sprawiedliwości. Zatrudnienie dyrektora i zastępcy następuje na podstawie powołania.
Na stronie internetowej resortu sprawiedliwości co rusz pojawiają się ogłoszenia o wolnych stanowiskach. Najczęściej chodzi o kilka lub kilkanaście osób w całej Polsce. Wszystkie są wybierane już na nowych zasadach.
Od 4 maja 2017 r. weszła bowiem w życie nowela ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych. Powierzyła ona władzę nad dyrektorami ministrowi sprawiedliwości. To on, bez konkursu, wybrał nowych dyrektorów sądów: Apelacyjnego w Krakowie, Okręgowego w: Słupsku, Zamościu, Opolu, Rejonowego w: Pułtusku, Turku, Trzciance, Kole, Myślenicach, Trzebnicy, Kartuzach, Jaśle, Wieliczce, Zgorzelcu, Piasecznie. Trwały [konkursy] zbyt długo i nie zawsze zapewniały szybkie i skuteczne obsadzenie stanowiska – uzasadniał zmianę resort sprawiedliwości.
Z ustawy zniknęły też konkretne przesłanki, kiedy i za co dyrektora można odwołać. A to oznacza, że można to zrobić w każdej chwili i bez powodu. Prezesi mogą mieć też kłopot z uzyskaniem pieniędzy na wydatki nieujęte w planie finansowym. Trzeba prosić o nie dyrektora.
Sędziowie nie mają złudzeń i mówią wprost: to kolejna próba podporządkowania sądów i planowana wymiana dzisiejszych dyrektorów.
– Możliwość obsadzania dyrektorów bez konkursu nasuwa oczywiste skojarzenia – uważa sędzia Bartłomiej Przymusiński.
Twierdzi, że to przygotowanie do wymiany kadrowej w sądach i w pewnym sensie ubezwłasnowolnienia sędziów.