Piotr Andrzejewski: Podział władz jest w dużej mierze fikcją ustrojową
Żyjemy w chorym państwie i dopóki nie nastąpi uzdrowienie, to nadal kosztem obywateli będzie się odbywała jego destrukcja. Chodzi o to, że jeżeli nie można opanować personalnie jakiegoś organu, to się mówi, iż się go nie uznaje. To jest anarchia – mówi Piotr Łukasz Andrzejewski, sędzią Trybunału Stanu.
Niektórzy sugerują, że w tej sprawie chodzi o obezwładnienie kolejnego organu państwa, który nie jest obsadzony wyłącznie przez ludzi, tak interpretujących prawo, jak je rozumie premier Donald Tusk – tak komentuje zdarzenia, które miały miejsce 3 września podczas posiedzenia Trybunału Stanu, Piotr Łukasz Andrzejewski (na zdjęciu przemawia)
A to się porobiło w Trybunale Stanu. Ostatni niekontrowersyjny organ ze wszystkich sądów i trybunałów znalazł się w oku politycznego cyklonu i to za pana sprawą. O co poszło?
O to, że 3 września na salę posiedzeń oprócz wylosowanego składu orzeczniczego wkroczyli sędziowie Trybunału Stanu wyłączeni od rozpoznania wniosku o uchylenie immunitetu I prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Manowskiej.
Pozostało jeszcze 98% artykułu
Zabookuj najlepsze treści na wakacje!
Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.
Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.