Prezydent Andrzej Duda podpisał w czwartek inicjatywę ustawodawczą dotyczącą dwóch projektów ustaw: o sądach pokoju oraz drugiej, z przepisami je wprowadzającymi. Zaraz potem oba projekty trafiły do Sejmu.


– Moja propozycja zakłada ustanowienie sądów pokoju jako nowej kategorii sądów w ramach sądownictwa powszechnego – wyjaśniał prezydent. I dodał, że będą to sądy, które zostaną włączone w strukturę sądową poniżej sądów rejonowych. Od ich rozstrzygnięć będzie przysługiwało odwołanie do sądów rejonowych. Kiedy w sądach pojawią się pierwsi sędziowie pokoju? Nie wiadomo. Wszystko zależy od tempa prac w parlamencie.


Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Sędziowie nasi i nienasi

KRS i wybory powszechne


Sądy pokoju będą zajmowały się najprostszymi sprawami, które dziś blokują sądy rejonowe. Zgodnie z prezydencką propozycją sędziowie pokoju będą rozstrzygać przede wszystkim sprawy wykroczeniowe i wybrane występki, w których wartość szkody nie przekracza 10 tys. zł. Do sądów pokoju trafiać mają też sprawy cywilne, w tym próby ugodowe, sprawy o alimenty, sprawy o naruszenie posiadania itd. 


Dla kogo będzie urząd sędziego pokoju? Będzie nim mogła zostać osoba powyżej 29. roku życia z wykształceniem prawniczym i z co najmniej trzyletnim doświadczeniem zawodowym. Kandydaci będą zgłaszali się na listę zainteresowanych, która w pierwszej kolejności trafi do Krajowej Rady Sądownictwa. Następnie wszystkie te osoby, które w przekonaniu KRS będą spełniały warunki ustawowe do tego, by zostać sędzią pokoju, będą poddane wyborom powszechnym. 


Czytaj więcej

Prof. Kruszyński: Wyroki w drobnych sprawach zapadną szybciej

Osoba, która zostanie wybrana na urząd sędziego pokoju, będzie sprawowała urząd przez sześć lat, a po zakończeniu kadencji nie będzie już mogła ponownie ubiegać się o urząd. 


Jeden sędzia pokoju ma przypadać na 10 tys. mieszkańców. W postępowaniu karnym przed takim sądem akt oskarżenia zostanie zastąpiony (tak jak w wykroczeniach) wnioskiem o ukaranie. 


Jak prezydencki pomysł oceniają prawnicy? Bardzo różnie.


Ratunek albo chaos


– Jestem sceptyczny w sprawie powołania nowej instytucji. Argumentów przeciw jest kilka – mówi „Rzeczpospolitej” prof. Ryszard Piotrowski, Uniwersytet Warszawski. 


Po pierwsze, zauważa profesor, planuje się, że sędziowie pokoju będą orzekali w drobnych sprawach karnych i cywilnych. Nie zapominajmy jednak, że każdy obywatel, bez względu na to, jaką sprawę ma w sądzie, ma konstytucyjne prawo do sądu. – A sędziowie pokoju nie będą stricte sędziami. Konstytucja mówi wyraźnie, że obywatele mogą uczestniczyć w wymierzaniu sprawiedliwości, ale nie mogą go sprawować – ocenia. 


Czytaj więcej

Prezydent przedstawił projekt ustawy o sędziach pokoju

I w końcu – niezadowolony z rozstrzygnięcia takiego sędziego obywatel będzie mógł się odwoływać do zwykłego sądu, a to nie przyspieszy czasu ostatecznego rozstrzygnięcia, tylko go wydłuży. 


Co proponuje? – Myślę, że lepsze byłoby wzmocnienie kadrowe i organizacyjne istniejących sądów niż wprowadzanie nowej instytucji. Przede wszystkim należałoby doprowadzić do stanu zgodności z konstytucją istniejących mechanizmów powoływania sędziów i zagwarantować niezależność sądów i niezawisłość sędziów – dodaje prof. Piotrowski. 


Nie mniej sceptyczni są sami sędziowie. O opinię zapytaliśmy przedstawicieli sędziowskich stowarzyszeń. 


Sędzia Bartłomiej Przymusiński ze Iustitii twierdzi, że najnowszy projekt oznacza chaos w wymiarze sprawiedliwości i dalsze wydłużanie czasu trwania postępowań, które w ostatnich pięciu latach wydłużyły się już o 27 proc. – W sądach I instancji będziemy mieli tzw. sędziów pokoju, wybieranych w wyborach politycznych i przechodzących przez sito politycznej Krajowej Rady Sądownictwa – mówi. Jego zdaniem jest to przede wszystkim pomysł na to, jak wprowadzić do sądzenia spraw ważnych dla wielu Polaków osoby, które nigdy nie zdałyby egzaminu sędziowskiego, ale mają odpowiednie polityczne poparcie. – To tak naprawdę przywrócenie okrytych złą sławą PRL-owskich kolegiów do spraw wykroczeń – uważa i idzie jeszcze dalej: to tak, jakby w służbie zdrowia zamiast lekarzy pierwszego kontaktu pracowali felczerzy po kursie medycznym. Sędzia Waldemar Żurek ze Stowarzyszenia Sędziów Themis przyznaje, że kilka lat temu sam na łamach „Rzeczpospolitej” poruszał temat sędziów pokoju i wówczas oceniał tę funkcję pozytywnie. 


Szybciej nie będzie


– Dziś jednak boję się, że przy tak silnej aktualnie polaryzacji politycznej całego społeczeństwa upolityczniony będzie również wybór sędziego pokoju, który stanie się kolejnym narzędziem sprawowania władzy zgodnie z linią konkretnej partii, i to bez znaczenia której – twierdzi. Pozytywnie ocenia fakt, że niezadowolony z decyzji sędziego pokoju obywatel będzie mógł odwołać się do sądu rejonowego. Zastanawia się jednak, jaki będzie to miało skutek dla długości postępowań.


Etap legislacyjny: trafiły do Sejmu