Chodzi o ujawnione przez "Rzeczpospolitą" szczegóły zmian w Sądzie Najwyższym, do jakich przymierzają się rządzący.

Czytaj więcej

Kolejna czystka w Sądzie Najwyższym. Znamy szczegóły projektu PiS

W myśl projektu dojdzie do spłaszczenia struktury sądów powszechnych. Z dokumentu, do którego dotarli nasi dziennikarze, wynika, że pierwszym szczeblem nowej struktury byłby sąd nazwany okręgowym. Dzisiejsi sędziowie okręgowi mogliby być przeniesieni decyzją ministra sprawiedliwości do sądu regionalnego jako sądu drugiej instancji.

Gruntownie zreformowany SN nie będzie duży, bo zamiast obecnych pięciu izb, byłyby tylko dwie: Izba Prawa Publicznego i Izba Prawa Prywatnego. Zajmowałyby się one tylko skargami nadzwyczajnymi, oceną ważności wyborów i rozstrzyganiem pytań prawnych, co miałoby zapewnić jednolitość orzecznictwa.

Czytaj więcej

Czystki w SN. W sieci zawrzało po publikacji "Rzeczpospolitej"

Obecni sędziowie izb: Karnej, Cywilnej, Pracy, Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych oraz Dyscyplinarnej mieliby zaś na ręce I prezes SN składać oświadczenia, czy chcą dalej orzekać, czy nie.

Ci, którzy są już w SN od co najmniej dziesięciu lat, mogliby przejść w stan spoczynku, płatny w stu procentach.

Chcący dalej orzekać, musieliby się poddać ocenie Krajowej Rady Sądownictwa, której opinia trafiałaby do prezydenta. Ten wskazałby sędziom SN miejsce w jednej z dwóch nowych izb lub też w nowych sądach regionalnych.

To samo czekałoby negatywnie zaopiniowanych przez KRS. Odesłani w teren sędziowie zachowaliby swe uposażenie i tytuł: były sędzia SN.

Autopromocja
Specjalna oferta letnia

Pełen dostęp do treści "Rzeczpospolitej" za 5,90 zł/miesiąc

KUP TERAZ

Czytaj więcej

Będą nowe izby w Sądzie Najwyższym. Sędziów czeka weryfikacja przed KRS

Zdaniem prof. Włodzimierza Wróbla, sędziego Izby Karnej Sądu Najwyższego, ta rewolucja jest absurdalna. - To już lepiej byłoby ogłosić, by osoby, które miałyby ochotę dalej być sędziami, napisały do prezesa rządzącej partii, czy się na to zgadza. Cała ta procedura jest absurdem. Zmierza do tego, żeby uzyskać jakieś uprawomocnienie dla tych pseudo-organów (neo-KRS), które zostały powołane i mają charakter partyjny - mówił w TOK FM.

Jego zdaniem, to kolejny pomysł władzy na to, by usuwać z SN sędziów, nad którymi władza nie ma kontroli. - Nawet nie do końca mi się chce wierzyć, że to są realne pomysły, ale jeśli miałyby się zrealizować, to lepiej od razu ogłosić, że w Polsce nie ma SN, tylko komitet partyjny, który będzie "załatwiał" sprawy bezkarności władzy i który doprowadzi do spolegliwości sędziów sądów powszechnych - stwierdził i dodał, że pomysły PiS na zmiany w sądownictwie stawiają nas w jednym szeregu z takimi krajami jak Białoruś.

Czytaj więcej

Pomysł PiS na sądownictwo - większy chaos czy reforma