Ursula von der Leyen przedstawiła Polsce podczas wtorkowej debaty w PE trzy „zalecenia" jako warunek tego, by pieniądze z Funduszu Odbudowy zostały odblokowane. Dwa z nich są do spełnienia, jeżeli PiS wykaże polityczną otwartość na porozumienie, z trzecim może być trudniej.

Likwidacja Izby Dyscyplinarnej, czyli pierwsze zalecenie, jest już przesądzona. Drugie brzmi: „należy odtworzyć niezależność wymiaru sprawiedliwości", co również jest wykonalne. Niemka miała zapewne na myśli Krajową Radę Sądownictwa. Powrót do starego trybu wyboru sędziowskiej części KRS, bez wpływów politycznych. Pojawiające się w mediach w dniu debaty w Strasburgu przecieki o rozważanych przez rząd różnych opcjach reformy KRS nie są raczej przypadkowe. Czas sprzyja resetowi Rady, gdyż już wiosną mija pięcioletnia kadencja tego organu.

Czytaj więcej

Ursula von der Leyen i Mateusz Morawiecki
Jak przywrócić sędziów w zamian za KPO

Nie ma jasności co do trzeciego zalecenia – przywrócenia do pracy zawieszonych sędziów i wstrzymania toczących się postępowań dyscyplinarnych. Ta z pozoru najprostsza zmiana jest najtrudniejsza w realizacji, gdyż trudno jej dokonać dyspozycjami politycznymi. Zawieszanie kilkunastu sędziów sprzeciwiających się reformom PiS odbyło się w sporej części wyrokami ID. Tych orzeczeń nie można ot tak anulować polityczną deklaracją, również prawne podważanie takich decyzji nie jest łatwe.

Pytanie, kto miałby to zrobić i w jakim trybie, bo sędziom tego po prostu nakazać nie można. A jeżeli nawet uda się unieważnić orzeczenia ID, to co z decyzjami w sprawie sędziów popełniających pospolite przestępstwa: kradzieże, jazda po pijanemu etc., którzy trafią z nimi do jednego worka?