Sieć Obywatelska Watchdog Polska podkreśla, że sprawa ta ma ogromne znaczenie dla przestrzegania prawa do informacji w Polsce, bez którego nie ma rzetelnej debaty publicznej. Sieć Watchdog Polska wyczerpała krajową ścieżkę odwoławczą i dlatego zwróciła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Czytaj więcej

Julia Przyłębska
Nie musimy wiedzieć, z kim spotyka się szefowa Trybunału - wyrok NSA ws. dostępu do informacji publicznej

Przypomnijmy, iż w czerwcu 2019 roku Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę Stowarzyszenia Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska. Domagało się ono udostępnienia kalendarza spotkań prezes i wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego od 1 stycznia 2017 r. do dnia złożenia wniosku. Stowarzyszenie interesowała również ewidencja osób wchodzących i wychodzących z Trybunału Konstytucyjnego, także od 1 stycznia 2017 r. do dnia złożenia wniosku. Swoje żądanie oparło na ustawie o dostępie do informacji publicznej.

Prezes TK odmówiła. Według niej terminarz spotkań nie jest dokumentem urzędowym i nie stanowi informacji publicznej. Podobna opinia dotyczyła książki wejść i wyjść z budynku.

Stowarzyszenie odwołało się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Twierdziło, że udostępnieniu podlegają wszelkie informacje o sprawujących funkcje w podmiotach władzy publicznej, a nie tylko dokumenty urzędowe. Z tego powodu kalendarze spotkań powinny zostać udostępnione, choć odmienne stanowisko reprezentuje sąd administracyjny.

WSA oddalił skargę. Watchdog Polska wniosło skargę do NSA, a ten również ją oddalił. Jak pisaliśmy wówczas na łamach "Rzeczpospolitej", zdaniem sądu skarga była słabo uzasadniona. Tymczasem orzecznictwo jest od lat ugruntowane. Kalendarz i książka wejść i wyjść są dokumentami wewnętrznymi, czysto pomocniczymi. Skoro zaś stowarzyszenie chciało przełamać dotychczasową linię orzeczniczą, to powinno przedstawić mocne argumenty. Nie zrobiło tego.