W ten oto sposób w warstwie kadrowej następuje wymiana elit na szczytach Temidy. Obniżenie wieku emerytalnego tylko ją przyspieszyło i pewnie już za rok będzie to inny Sąd Najwyższy.

Ten sam proces dotknął wcześniej Krajową Radę Sądownictwa, w której nie ostał się ani jeden członek sędziowskiej części. Wcześniej wymieniono kierownictwo ponad setki sądów powszechnych w całym kraju. Nowych prezesów i wiceprezesów wskazał minister sprawiedliwości. Podobny reset kadrowy dotknął wcześniej Trybunał Konstytucyjny.

Czytaj także: Andrzej Duda powołał nowych sędziów Sądu Najwyższego. Wbrew NSA

Sąd Najwyższy jest ostatnim etapem procesu wymiany kadry kierowniczej w całym wymiarze sprawiedliwości. Zgodnie z politycznym planem polityków PiS warstwa kadrowa miała być pierwszą fazą „odnowy" sądownictwa, po niej mają nastąpić merytoryczne reformy (m.in. zmiana struktury sądów, instytucja sędziego pokoju). Wymiana elit miała nie tylko zapobiec obstrukcji, torpedowaniu reform przez niechętne PiS środowisko sędziowskie, czego doświadczył w przeszłości m.in. Zbigniew Ziobro, tworząc tzw. sądy 24-godzinne. Chodziło także o scementowanie przeprowadzonych reform na lata, aby były praktycznie nie do odkręcenia przez tych, którzy kiedyś przejmą władzę.

Jedno jest pewne: obrońcom starego porządku coraz trudniej będzie kwestionować zmiany. Znajdą się poza systemem lub stracą wpływ na działanie instytucji sądowych i na ich postrzeganie rzeczywistości prawnej.

A ich przeciwnikami w starciu o Temidę wkrótce nie będą już politycy (i ich sympatycy), ale nowe prawnicze elity, które będą bronić swojego miejsca w nowym systemie, mając do tego silne instytucjonalne narzędzia.

Nowy układ właśnie się domyka.