A wszystko to za sprawą jednego z przepisów [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=300968]ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury[/link], która wchodzi w życie 4 marca.
Uderza on w asesorów z czteroletnim stażem, którzy do tej daty nie doczekali się nominacji sędziowskiej. Artykuł 68 § 2 stanowi, że w takich sytuacjach ich stosunek pracy na stanowisku asesora ustaje.
[srodtytul]Z sądu prosto na bezrobocie[/srodtytul]
Co więcej, ustawa nie przewiduje dla tych osób żadnych okresów przejściowych. W efekcie tracą one nie tylko prawo do orzekania, ale też pracę w sądzie.
– Słyszałem o kilkudziesięciu takich przypadkach – mówi „Rz” administrator sędziowskiego forum sędzia Rafał Puchalski. – Ponad siedem lat starań o stanowisko sędziego może pójść na marne.
Krajowa Rada Sądownictwa stara się zminimalizować skutki nowego przepisu.
– Rada robi, co może, by zamknąć procedurę nominacyjną w najpilniejszych sprawach – mówi sędzia Stanisław Dąbrowski, przewodniczący KRS. I dodaje: – W ostateczności zawsze w grę mogą wchodzić nominacje w trybie natychmiastowym.
To jednak leży w rękach prezydenta. Dotychczasowa praktyka pokazuje, że cała procedura trwa wiele miesięcy.
Sami sędziowie są w sprawie oceny tego przepisu podzieleni. Jedni twierdzą, że pojawił się w ustawie przez niechlujstwo; drudzy, że było to zamierzone działanie ustawodawcy.
Ministerstwo Sprawiedliwości, które jest autorem regulacji, zapewnia, że przepis jest przemyślany i znalazł się w ustawie specjalnie.
– Trzeba było uregulować sytuację osób, które po wyroku Trybunału Konstytucyjnego tracą 5 maja prawo do orzekania – uzasadnia MS.
– W przeciwnym razie utrzymywalibyśmy w sądach sztuczne byty, nikomu niepotrzbne – twierdzi Jacek Czaja, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za sądownictwo.
[srodtytul]Oczyszczanie szeregów?[/srodtytul]
– Myślę, że ten przepis pojawił się w ustawie celowo – ocenia z kolei sędzia Irena Kamińska, prezes Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Mówi też, że jeśli asesor przez cztery lata nie doczekał się nominacji, to być może w ogóle nie powinien trafić do zawodu. – Najlepsi, a na takich właśnie czeka środowisko, są już dawno po nominacji – dodaje.
[srodtytul]Kadrowa zapaść [/srodtytul]
Sprawa asesorów, którzy nie zdążą zostać sędziami, to niejedyny problem, przed którym stoi wymiar sprawiedliwości.
– Zaczyna się czas kadrowej zapaści w sądownictwie – mówi sędzia Irena Kamińska, która zapewnienia ministra sprawiedliwości, że tak nie jest, nazywa urzędowym optymizmem.
– Po wejściu w życie ustawy o szkole przez pięć lat nie doczekamy się najlepszych kandydatów do zawodu. Pierwsi pojawią się dopiero w 2014 r. – twierdzą sędziowie.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, Krajowa Rada Sądownictwa myśli o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego. Zamierza kwestionować zbyt mocny nadzór ministra sprawiedliwości nad szkołą i wybrany model aplikacji (jest zbyt długa).
[srodtytul]Toga nie dla każdego [/srodtytul]
Co się stanie z asesorami, którzy do 4 marca nie zostaną sędziami?
Dla osób z dwuletnim stażem:
- może ruszyć procedura nominacyjna;
- do czasu nominacji mogą pełnić czynności referendarza sądowego.
Dla osób z trzyletnim stażem:
- może zostać rozpoczęta procedura nominacyjna;
- do czasu nominacji będą referendarzami.
Dla osób z czteroletnim stażem
- wygasa ich stosunek pracy;
- mogą się starać o nowe zatrudnienie jako asystenci lub referendarze;
- jeżeli się uda, to po przepracowaniu minimum dwóch lat w sądzie mogą się starać o nominację.
[b][link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=300968]Skomentuj artykuł[/link][/b]