Profesorowie plastycznych uczelni zaprosili swoich najzdolniejszych absolwentów, żeby stworzyli plakaty dotyczące 200. rocznicy urodzin Chopina. Warunek: nie chodzi o plastyczne interpretacje dorobku kompozytora, lecz o współczesny odbiór jego osoby i muzyki.
W efekcie na konkurs nadeszło 80 prac; 35 wyeksponowano w galerii. Oczywiście na honorowym miejscu znalazły się kompozycje trójki laureatów i wyróżnionych autorów, także trzech.
Trzeba przyznać, że trudno o odkrywczość w Chopinowskim temacie. Większość projektów to wariacje na temat pięciolinii, kształtu fortepianu i formy serca. Mnie najbardziej spodobały się plakaty starszej designerskiej gwardii – Marka Freudenreicha, Macieja Buszewicza (ur. 1952) i Piotra Karczewskiego (ur. 1964).
Pierwszy z tych twórców „wpisał” w nazwisko kompozytora cyfrę 200, ostatni z wymienionych – przerobił termin „hip-hop” na słowa „hip Chopin”; Buszewicz nakreślił natomiast sylwetę fortepianu w tle, a bliski plan wypełnił – jak ażurową firanką – fragmentem zapisu nutowego mistrza.
Najmłodsze pokolenie projektantów wniosło kilka świeżych koncepcji. Agnieszka Pilsyk (ur. 1982) połączyła fortepian z odtwarzaczem kompaktowym, klawiaturę wkomponowując w dysk.
Krzysztof Iwański (ur. 1985) w czarno-szare przestrzenie wmontował układ cienkich białych kresek układających się w nazwisko kompozytora – a całość przywodzi na myśl elektroniczny wykres.
Zastanowiła mnie koncepcja Mateusza Kokota (ur. 1980): czarne lakierowane pudło z otwartą klapą, puste w środku, wyściełane czerwoną tkaniną. Choć układa się w kształt serca, kojarzy się z luksusową trumną… Co autor chciał przez to powiedzieć?
[i]Plakat Chopinowski, Galeria Test, Warszawa, ul. Marszałkowska 34/50, wystawa czynna do 26 marca [/i]