Zdefiniowanie fotografii ulicznej nastręcza wiele problemów. Tym bardziej że nawet nazwa nie oddaje jej istoty. Uliczna nie oznacza bowiem „robiona na ulicy".

– Są to pojedyncze zdjęcia wykonane zarówno w autobusie, jak i górach. Wspólna jest im przestrzeń otwarta, publiczna – tłumaczy Joanna Kinowska, kuratorka przygotowująca wystawę „Street Photography Now /Fotografia uliczna tu i teraz".

Wspólne są także subiektywne spojrzenia na temat oraz próba wyjścia poza konkretny czas i konkretne miejsce.

Nie tylko zawodowcy

Tak dużej ekspozycji poświęconej tej dziedzinie fotografii w Warszawie jeszcze nie było.

– Składa się na nią aż 150 prac – podkreśla Kinowska z fundacji DOC, która wraz z muzeum organizuje wystawę w Galerii Muzeum Drukarstwa Warszawskiego w Budowie (tzw. dawnym Domu Prasy) .

Trzonem są zdjęcia pochodzące z albumu „Street Photography Now" Sophie Howarth i Stephena McLarena. Wydany przed rokiem zbiór prezentuje 30 najlepszych twórców, takich jak Thierry Girard, Nils Jorgensen, Ying Tang oraz Nick Turpin.

Obok około 40 wybranych zdjęć z albumu będzie można zobaczyć prace rodzimych fotografów. Poza profesjonalistami takimi jak Przemek Pokrycki, Adam Lach czy Wojciech Grzędziński zaprezentują się amatorzy.

– W Polsce aż jedna trzecia autorów zajmujących się fotografią uliczną to samoucy – podkreśla Kinowska. – Nie traktują tej dziedziny sztuki zarobkowo. Idą na miasto z aparatem tuż po tym, jak o 16 skończą pracę. Obserwują i fotografują.

Autopromocja
30 listopada, godz. 12.00

Kto zdobędzie Zielone Orły "Rzeczpospolitej"?

Sprawdź szczegóły

Łapanie codzienności

Na tle światowych autorów polskich wyróżnia też zamiłowanie do fotografii czarno-białej. Za temat zaś tak jak wszyscy biorą głównie człowieka, jego relacje z przestrzenią. Zazwyczaj ukazują przy tym rzeczywistość w dość przewrotny, ironiczny sposób.

„Chwytanie zabawnych momentów z codzienności, przyłapywanie na gorących uczynkach i chwilach zapomnienia, wskazywanie absurdów – tym zajmują się fotografowie uliczni. Widz oprócz śmiechu, historii niczym z haiku nade wszystko ma przyjemność patrzenia na mijane przez siebie na ulicy sceny. Zwykłe. Potoczne. Niezauważalne, gdy się dzieją" – zapowiadają organizatorzy.

Wystawie towarzyszyć będą liczne spotkania. Choć ich dokładny program poznamy dopiero w czwartek, już dziś wiadomo, że gościem wernisażu będzie m.in. wspomniany Stephen McLaren. W planach są też wizyta Mimi Mollica i pokaz filmu Nicka Turpina, twórcy słynnego manifestu „In public". Będą również warsztaty, przeglądy portfolio oraz plener na ulicach Warszawy.

Wernisaż wystawy odbędzie się 19 listopada o godz. 19.

* Galeria Muzeum Drukarstwa Warszawskiego w Budowie – Warszawa, ul. Marszałkowska 3/5, 20 listopada – 15 stycznia