Reklama

Mikołaj Małecki: Trzej królowie a kodeks karny

Tworząc kwalifikację prawną czynu Heroda, mówimy o umyślnym podżeganiu do pomocnictwa w zabójstwie.

Publikacja: 06.01.2026 08:46

Orszak Trzech Króli w Wilnie

Orszak Trzech Króli w Wilnie

Foto: PAP/Valdemar Doveiko

Spójrzmy na historię trzech królów i podstępny czyn Heroda, który chciał dowiedzieć się, gdzie jest Dzieciątko. W tym celu nakłaniał magów, by mu o tym donieśli. Kwalifikacja prawna biblijnego zdarzenia to wysoce skomplikowana mieszanka kilku instytucji prawa karnego materialnego.

Podstępne nakłanianie

„Udajcie się tam i wypytajcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon” – powiedział Herod do trzech królów. W rzeczywistości miał zamiar skrzywdzić Dziecię. Trzej królowie, „wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę i – kierowani gwiazdą – znaleźli Dzieciątko. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju” (Mt 2, 1–12).

Czytaj więcej

Jakub Sewerynik: Kto umie dziś świętować? Polemika z prof. Marcinem Matczakiem

Herod ma zamiar zabić człowieka. Próbuje wciągnąć do planowanego czynu trzech mędrców, podstępnie nakłaniając ich do poszukiwania Dzieciątka. Liczy na to, że odnajdą Je i doniosą mu o tym, a więc udzielą informacji potrzebnych do dokonania zabójstwa. Herod oczywiście nie informuje magów, jakie są jego rzeczywiste intencje – wręcz przeciwnie, wprowadza ich w błąd, zapewniając, że on także chce oddać pokłon Dzieciątku.

Udzielenie Herodowi informacji o miejscu pobytu Dziecięcia byłoby ułatwieniem mu dokonania zamachu na jego życie.

prof. Mikołaj Małecki

Reklama
Reklama

Udzielenie Herodowi informacji o miejscu pobytu Dziecięcia byłoby ułatwieniem mu dokonania zamachu na jego życie. Patrząc na całą sytuację od strony Heroda, obiektywnie rzecz biorąc, poinformowanie go o miejscu przebywania ofiary ułatwiałoby przeprowadzenie zabójstwa, niezależnie od tego, że trzej królowie oczywiście nie mieli zamiaru ułatwiać mu popełnienia przestępstwa. Efekt? Ze strony Heroda zachodzi umyślne nakłanianie innej osoby do pomocnictwa w zabójstwie.

Święto Trzech Króli. Współsprawstwo magów?

Czyn Heroda jest popełniony umyślnie. Nie jest ważne, że osoba nakłaniana nie zdaje sobie sprawy z rzeczywistych intencji nakłaniającego. Wystarczy, że Herod (podżegacz) chce, żeby trzej królowie ułatwili mu dokonanie zabójstwa. Wprowadzając ich w błąd co do swych zamiarów, dąży do osiągnięcia konkretnego celu - uzyskania informacji o miejscu narodzenia Dzieciątka.

Ważne jest to, co wie i czego chce podżegacz, a nie to, czego ma świadomość i czego chce osoba nakłaniana. Ona może nie zdawać sobie sprawy z tego, co faktycznie robi (że ułatwia przestępstwo), i sama może nawet nie popełniać czynu zabronionego (nie jest karalne nieumyślne pomocnictwo). Istotne jest, by podżegacz wiedział, co się święci, i chciał, by ktoś obiektywnie ułatwił mu dokonanie zabójstwa. Tworząc kwalifikację prawną czynu Heroda, mówimy więc o umyślnym podżeganiu do pomocnictwa w zabójstwie.

W omawianej sytuacji podżegani są jednocześnie wszyscy trzej królowie (liczba mnoga: „udajcie się”, „wypytajcie”, „donieście mi”). Z perspektywy nauki o tożsamości czynu należy uznać, że Herod dopuścił się jednego czynu polegającego na nakłanianiu trzech osób naraz. Skierował swoją prośbę do wszystkich magów równocześnie. Czyn Heroda jest więc podżeganiem konkretnych osób do wspólnego ułatwienia mu popełnienia przestępstwa. Mówimy zatem o podżeganiu do pomocnictwa, które ma dokonać się we współsprawstwie trzech magów. Takie połączenie form przestępnego współdziałania jest możliwe na gruncie polskiego kodeksu karnego: podżeganie dotyczy pomocnictwa, a pomocnictwo ma być zrealizowane we współsprawstwie.

Czytaj więcej

Infantylne opowiadanie o Bożym Narodzeniu to znak rozpoznawczy polskiego Kościoła

Czy Herod przestępstwa dokonał czy usiłował?

Trzeba jeszcze przesądzić, czy Herod dokonał przestępstwa. Z pewnością nie dokonał planowanego morderstwa, a co z podżeganiem? Musimy rozstrzygnąć, czy trzej królowie rzeczywiście zdecydowali się spełnić żądanie Heroda i donieść mu o miejscu przebywania Dziecięcia.

Reklama
Reklama

Tekst mówi, że magowie wyruszyli w drogę, „wysłuchawszy króla”. W oryginale użyto pojęcia spójnie tłumaczonego jako „wysłuchawszy”, dosłownie: „po wysłuchaniu”. W jednym z przekładów na język angielski: „When they had heard the king”. Sens zdania jest więc taki, że mędrcy tylko wysłuchali, ale nie posłuchali Heroda. Użyte określenie nie wskazuje na to, by zgodzili się na jego prośbę.

Jeśli zatem magowie przystaliby na propozycję Heroda, ufni jego podstępnym zapewnieniom, podżeganie zostałoby dokonane. Nie ma znaczenia, że finalnie mędrcy „inną drogą udali się z powrotem do swojego kraju”, ponieważ podżeganie jest dokonane, gdy nakłaniany zdecyduje się zrobić to, do czego jest nakłaniany. Nie musi tego zrobić, a późniejsza zmiana zdania nie wpływa na kwalifikację prawną czynu podżegacza.

Jeśli jednak trzej królowie – jak wszystko na to wskazuje – jedynie wysłuchali, lecz nie posłuchali Heroda, a więc faktycznie trudno ustalić, by zamierzali wrócić i opowiedzieć mu o Dziecięciu, to nie zdołał on nakłonić ich do pomocnictwa. Podżeganie nie zostało dokonane. W takim wypadku możemy mówić jedynie o usiłowaniu podżegania trzech królów do współsprawczego pomocnictwa w zabójstwie.

Trzej królowie nie partycypowali w przebiegłym planie i ocalili Dzieciątko

Kwalifikacja prawna tego wysoce skomplikowanego czynu wygląda tak: art. 13 § 1 w związku z art. 18 § 2 w zw. z art. 18 § 3 w zw. z art. 18 § 1 w zw. z art. 148 § 1 k.k. Czyli po kolei: usiłowanie podżegania do pomocnictwa, które to pomocnictwo ma być popełnione we współsprawstwie i dotyczy zabójstwa. „Art. 18 § 3 w związku z art. 18 § 1” można wziąć w nawias, jak w równaniu matematycznym, żeby zaznaczyć, że art. 18 § 1 k.k., który opisuje współsprawstwo, dotyczy w tym zapisie art. 18 § 3 k.k., czyli pomocnictwa.

Finalnie: Herod dopuścił się tak zwanego łańcuszkowego podżegania, które podlega karze, natomiast trzej królowie nie partycypowali w jego przebiegłym planie i ocalili Dzieciątko przed krwawym zamachem. Prawo karne jest wszędzie!

Autor jest doktorem habilitowanym, profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, prowadzi portal DogmatyKarnisty.pl

Rzecz o prawie
Paulina Szewioła: Kobieca strona prawa
Rzecz o prawie
Joanna Parafianowicz: Nie każda matka po rozstaniu jest samotna
Rzecz o prawie
Jacek Dubois: Na jubileusz
Rzecz o prawie
Jarosław Gwizdak: Ciężki jest żywot prawnika-czytelnika
Rzecz o prawie
Arkadiusz Krupa: Przyzwoitość odpowiedzią na kłopoty z praworządnością
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama