Rz: Nie wierzy Pan w ponad 13 proc. bezrobocie w Polsce. Ile tak naprawdę może one wynosić?
Tomasz Walenczak:
Sądzę, że jest jednocyfrowe. My tylko w tej chwili mamy co najmniej 350 wakatów, dlatego, że na rynku brakuje ludzi chętnych do podjęcia pracy.
Może szukacie w dużych miastach, gdzie bezrobocie jest niewielkie?
Nie tylko tam. Ludzi do pracy nie ma także w regionach z problemem dużego bezrobocia. Mamy wakaty w Wielkopolsce, na południu Mazowsza, ale także w okolicach Torunia i Szczecina.
Co roku w raportach ManpowerGroup na temat niedoboru talentów pracodawcy narzekają na trudności ze zdobyciem odpowiednich pracowników. Czy obecny problem ze znalezieniem ludzi do pracy to coś nowego?
To tendencja narastająca od kilku miesięcy. Nie jest to kwestia niedoboru talentów, gdyż ten dotyczy głównie pracowników o określonych kwalifikacjach i jest w dużej mierze wynikiem problemów z edukacją. Tymczasem wśród 350 osób, którym od zaraz możemy dać pracę, są nie tylko fachowcy i specjaliści. Przynajmniej 250 wakatów dotyczy pracowników bez specjalnych kwalifikacji- potrzebne jest tylko zdrowie i chęci do pracy.
Do jakich prac?
Na przykład magazynowych - do konfekcjonowania towarów w centrach logistycznych, czy do pracy w zakładach spożywczych i przemysłowych.
A może potencjalni kandydaci wyjechali za lepszymi zarobkami do Niemiec, Holandii czy Wielkiej Brytanii i stąd mamy teraz problem?
Moim zdaniem problemem jest przede wszystkim mentalność młodych ludzi. Wyjeżdżają za granicę, gdzie podejmują się bardzo prostych zajęć- w gastronomii czy w ogrodnictwie, pracują po kilkanaście godzin na dobę, mieszkają w kiepskich warunkach i zarabiają nie takie znów duże pieniądze. A potem wracają do Polski i nie chcą podjąć pracy, bo oferta w logistyce za 1800 zł miesięcznie podstawy plus premie, godzi w ich ambicje i oczekiwania. Skoro w Holandii czy Niemczech za taką samą pracę dostaną kilkakrotnie więcej to bardziej im się opłaca wyjechać za granicę niż do innego miasta w kraju.
Ale mówimy o sytuacjach, gdy bezrobotni nie muszą nigdzie wyjeżdżać- bo praca jest w ich okolicy. Nie chcą jednak jej podjąć. Tymczasem nawet jeśli rozpoczną pracę w magazynie, to przecież mają szansę na rozwój. Tym bardziej, że mamy teraz w firmach trend do rozwijania własnych zasobów, by sobie poradzić z niedoborem talentów. Jeśli więc młody człowiek ma potencjał, wykazuje zaangażowanie, to ma duże szanse na rozwój zawodowy, a więc i większe zarobki.
Może młodzi nie bardzo wierzą w te szanse?
To przede wszystkim kwestia nastawienia. Młodzi ludzie mają teraz bardzo roszczeniowe podejście do pracy. Brakuje im motywacji do wysiłku -chcą dobrze zarabiać tu i teraz. To dlatego mamy tak duży problem z bezrobociem absolwentów szkół średnich i zawodowych. Wydaje im się, że są dobrze przygotowani, że sobie poradzą, a zderzenie z rzeczywistością jest bardzo brutalne. Niestety, brakuje im chęci do zejścia o poziom niżej i podjęcia pracy po to, by zdobyć potrzebne doświadczenie i pokazać się jako osoba o dużym potencjale.
Ale to oni narzekają, że wysyłają setki CV, zgłaszają się do agencji zatrudnienia i nic..
Często zdarza się, że młody człowiek przychodzi do nas, pyta o pracę, ale potem w rozmowie okazuje się, że to rodzice każą mu znaleźć zajęcie. Natomiast on sam żadną pracy, którą mamy do zaoferowania nie jest zainteresowany, bo - zwłaszcza gdy jest absolwentem liceum czy technikum - uważa, że prawie każda jest poniżej jego oczekiwań. Ten sam problem mentalny widzimy w przypadku absolwentów uczelni. Jest przecież mnóstwo wakatów w centrach usług zwłaszcza finansowych.
Jednak tutaj chęci nie wystarczą. Barierą jest często słaba znajomość języków obcych.
Można ją pokonać, jeśli odpowiednio wcześnie, już na studiach zainwestuje się w ich naukę. A pracodawcy z centrów usług coraz częściej sami wychodzą na uczelnie i chcą inwestować w przyszłych pracowników.
Wielu absolwentów uczelni też woli wyjechać na saksy za granicę, gdzie przy okazji nauczą się języka.
Tak naprawdę większość z nich trafia do takich prac i takich miejsc, że niewiele zyskują językowo. A licząc wszystkie koszty, w tym wyższe koszty życia, relokacji, ten bilans zysków i strat nie zawsze wygląda tak korzystnie. Kryzys w Europie Zachodniej sprawił, że w wielu miejscach płace nie są już tak atrakcyjne.
Macie jakiś pomysł jak takiej sytuacji zaradzić?
Chciałbym zaapelować do młodych ludzi, by podejmowali pracę, nawet jeśli nie jest to ich wymarzone zajęcie. Bo im dłużej pozostają bezrobotni, tym bardziej odbierają sobie szanse na rozwój zawodowy. W biografiach znanych przedsiębiorców i menedżerów, często można przeczytać, że na początku podejmowali się różnych zajęć, niejednokrotnie od bardzo podstawowego szczebla. Warto też zachęcić ludzi, by zajrzeli na portale rekrutacyjne, poszukali w agencjach zatrudnienia, które oferują zarówno pracę stałą jak i tymczasową. Ta druga forma, coraz bardziej popularna wśród pracodawców, to bardzo dobre rozwiązanie dla osób, które chcą zaistnieć na rynku pracy. Obserwujemy coraz częściej, że praca tymczasowa kończy się stałym zatrudnieniem i otwiera drzwi do kariery. W Polsce naprawdę jest teraz dużo możliwości- bo przecież wakaty czekają nie tylko w Manpower, ale też w innych agencjach. Na pewno są miejsca, gdzie sytuacja na rynku pracy jest zła. Jednak coraz częściej praca jest, ale ludzie nie chcą jej podjąć, albo żyją w przekonaniu, że pracy nie ma i nawet jej nie szukają.