Jak teraz, po kilku tygodniach od ogłoszenia strategii migracyjnej, ocenia pan jej odbiór przez opinię publiczną, w tym biznes? Spodziewał się pan takich reakcji?
Byłem oczywiście bardzo ciekaw tych reakcji, tym bardziej że zmieniliśmy harmonogram. W jego pierwszej wersji rząd miał przyjąć strategię dopiero w grudniu, po dwóch miesiącach debat i dyskusji. Jednak kalendarz obrad Unii Europejskiej zadecydował o odwróceniu tej kolejności. Strategia jest już przyjęta, ale oczywiście będziemy prowadzić debaty. Na koniec listopada jest przewidziany okrągły stół, a wcześniej spotkanie z naukowcami z Komitetu Badań nad Migracjami i z Komitetu Nauk Demograficznych PAN. Zacząłem też spotkania z organizacjami pracodawców, planuję spotkania ze związkami zawodowymi. Tak naprawdę najważniejszy jest plan implementacji strategii, który dopiero powstanie. Nie wykluczam też, że strategia będzie ulegała modyfikacji, co zresztą napisaliśmy w jej zakończeniu. Strategia to jest nasz plan na najbliższe pięć lat, co w przypadku migracji jest całym wiekiem. Natomiast jest już zaplanowane, że w 2027 roku będziemy strategię modyfikować, przeprowadzając jej okresowy przegląd.