Reklama
Rozwiń
Reklama

Nie ma jednego trendu

W którą stronę zmierzają gospodarki świata i które trendy są obecnie najbardziej widoczne?

Publikacja: 15.01.2016 08:26

Nie ma jednego trendu

Foto: Fotorzepa, Grzegorz Psujek gkmp Grzegorz Psujek

Na tym pytaniem pochylili się paneliści debaty rozpoczynającej XLII Sympozjum GAP, nad którym patronat objęła "Rzeczpospolita".

- Gospodarka światowa rozwija się w sposób wyjątkowo zróżnicowany i nie ma obecnie jednolitego trendu, jaki obserwowaliśmy jeszcze kilka lat temu – wskazywał Mirosław Gronicki, były minister finansów.

- Globalnym liderem jest gospodarka USA i to sprawia, że Amerykanie są w zupełnie innej sytuacji niż reszta świata. Widać to w dwóch bardzo ważnych elementach rynku. Kurs dolara jest bardzo mocny co pokazuje zaufanie rynków do amerykańskiej gospodarki. Drugi to działania Rezerwy Federalnej, która jako pierwszy z krajów rozwiniętych zakończyła okres niskich stóp procentowych – wskazywał.

Gronicki zwrócił uwagę, że pozytywne trendy, jakie obserwujemy za Atlantykiem, nie są jeszcze aż tak widoczne na Starym Kontynencie.

- Kraje Unii Europejskiej nadal pozostają w trudnej sytuacji i dalej obserwujemy duże zróżnicowanie w tempie wzrostu. Sytuacja się stabilizuje, ale nie jest to proces tak szyki jak w USA. Wyjątkiem pozostaje Wielka Brytania. Wiążę się to z kilkoma czynnikami, ale głównym z nich jest posiadanie własnej waluty - tłumaczył.

Reklama
Reklama

Sytuacja w krajach rozwiniętych przekłada się na kondycję rynków rozwijających się. Uwagę przykuwa kondycja gospodarek państw z grupy BRIC.

- Wszystkie te kraje, no może z wyjątkiem Indii, przeżywają ogromne problemy finansowe co odbija się na obrazie wszystkich rynków wschodzących. Niepokojąca jest głównie sytuacja Chin gdyż gdy Państwo Środka choruje, to choruje cały region – wskazywał.

Sytuacja w Chinach od początku bieżącego roku mocno odbija się na reszcie świata. Czy w takiej sytuacji należy jej przyglądać się z ogromną uwagą w obawie, że czeka nas twarde lądowanie.

- Prawdopodobieństwo jest małe - zauważył Gronicki. - Chiny, pomimo że są ogromną gospodarką, nie będą w stanie zachwiać sytuacją na światowych rynkach - zauważył.

- Nie przewiduję też twardego lądowania w Polsce - tłumaczył.

Czy istnieją jednak inne punkty, które mogą w przyszłości zagrozić polskiej gospodarce?

Reklama
Reklama

 - Oprócz zwiększanie ekspansywności polityki fiskalnej w 2017 r. to na obecną chwilę mogę powiedzieć, że takich zagrożeń nie ma - zauważył Andrzej Sławiński, szef Instytutu Naukowego NBP.

Sławiński wskazywał, że Polska jest wciąż gospodarką wschodzącą. Jego zdaniem naszą obecną sytuację można porównać z Europy lat 60 i 70 kiedy z ameryki napływały na Stary Kontynent inwestycje bezpośrednie. - Dzięki temu wydajność pracy w Europie rosła w szybszym tempie niż w USA przez nowe technologie i poprawę kultury zarządzania. W efekcie zaczęła się zawężać się luka dochodowa między Europą a Stanami. Ten trend zakończył się w połowie lat 90tych i wówczas wydajność w USA zaczęła rosnąć szybciej niż w Europie – mówił.  - Podobnie jest teraz w Polsce. W latach 90 płynęły do nas inwestycje, które pozwalały zmniejszać tę lukę i menedżerską i technologiczną – mówił Sławiński. Jak podkreślał, to właśnie dzięki temu tempo wzrostu w Polski było szybsze niż w Europie Zachodniej, a PKB na głowę powoli się zbliżał się do poziomu europejskiego. Jednak po ostatnim kryzysie napływ inwestycji wyraźnie się zmniejszył. - Wyraźnie zwolnił proces przenoszenia produkcji z krajów wysoko rozwiniętych do krajów rozwijających się. Dla nas jest to sytuacja niepokojąca – podkreślił dyrektor Instytutu Ekonomicznego NBP. 

Nie jest to jednak jedyny problem, z którym w nadchodzącej przyszłości będą się musieli zmierzyć politycy. Otwartym zagadnieniem pozostaje kwestia finansowania socjalnych obietnic rządu po roku 2016. Na to zagadnienie zwrócił uwagę prof. Jerzy Hausner.

- Jednorazowe przychody takie jak np. ze sprzedaży pasm LTE sprawiają, że w 2016 uda się uniknąć dużego deficytu. Problemy pojawią się w kolejnych latach. Tym bardziej ze uruchomione wydatki socjalne będą systematycznie rosły bo nie mają stałego poziomu – zauważył.

Obraz sytuacji poprawia pozytywny trend, jaki widzimy obecnie na rynku pracy. Jacek Męcina, były wiceminister pracy wskazywał, że kondycja gospodarki pod tym względem jest dobra.

Mamy zatrudnienie na poziomie ponad16 mln osób – mówił. Jednak jego zdaniem mimo wielu pozytywnych działań, jakie dotychczas podjęto, pełne uruchomienie niewykorzystanego potencjału rynku pracy musi być przedmiotem dalszych prac. Jak zauważył, dotychczas stały wzrost zatrudnienia udawało się osiągnąć przy wzroście gospodarczym na poziomie 5 proc.

Reklama
Reklama

- Obecnie udaje się to przy 3 proc. wzroście PKB. To nie byłoby możliwe bez wielu programów wsparcia takich jak „Wsparcie na Starcie” podkreślał Męcina.

- Dokonaliśmy istotnej zmiany konstrukcji polityki wsparcia rynku pracy. Oddziałujemy za pomocą instrumentów zwrotnych, działamy za pomocą Banku Gospodarstwa Krajowego – mówił wiceminister. - Nie chodzi o to by zdejmować odpowiedzialność z ludzi, ale by sprawić żeby radzili sobie w sytuacjach, które były dla nich dotychczas zbyt trudne.

Zdaniem Męciny rozpoczynający się rok będzie rokiem pracownika na rynku pracy, a co za tym idzie pojawi się silniejsza presja na wzrost płac.

Zanim jednak pracownicy zaczną domagać się podwyżek muszą znaleźć firmy, które im je zapewnią. Określenie startup to obecnie słowo klucz wymieniane powszechnie jako najszybsza droga do bogactwa. Młode firmy borykają się jednak z wieloma problemami i każda pomoc, jaką do nich skierujemy, może być na wagę złota. Pomocne są wszelkie programy rozwoju przedsiębiorczości. Ograniczone środki trzeba wydać jak najlepiej i jak najefektywniej i dlatego dobrze jest sobie odpowiedzieć, gdzie je kierować. W ocenie uczestników debaty najlepszą grupą docelową są młodzi ludzie i to tacy, którzy jeszcze nie zakończyli swojej akademickiej przygody. W tej sytuacji ważną rolę będą musiały odegrać Uniwersytety, co jednak nie jest jeszcze standardem.

- Chcielibyśmy by współpraca z tymi osobami była inspirowana przez uczelnie wyższe, co nie jest obecnie standardem. Uniwersytety często podchodzą do wielu takich programów wyłącznie jako ciekawego dodatku. Dobrze byłoby to zmienić – mówił Rafał Sułkowski, prezes Małopolskiego Funduszu Ekonomii Społecznej.

Reklama
Reklama

Same chęci jednak nie wystarczą. Do realizacji konkretnych pomysłów potrzebne są pieniądze i często mówimy tutaj o kwotach, które znacznie przewyższają istniejące limity. Bez odpowiedniego kapitału nie ma szans, by wystartować z większym i bardziej ambitnym projektem opartym na nowoczesnych rozwiązaniach i innowacyjnych technologiach.

- Jeśli myślimy o czymś poważniejszym to obecne kwoty są całkowicie niewystarczające – zauważył Sułkowski.

Rynek pracy
Rynek pracy USA zaskoczył. Po tych danych Fed może wstrzymać cięcia
Rynek pracy
AI zmienia rynek pracy. W Polsce wolniej niż na świecie
Rynek pracy
Prezes Randstad: Zetki nie są pierwszym pokoleniem, któremu trudno na rynku pracy
Rynek pracy
Coraz mniej etatów w przemyśle. Kto przegrywa na rynku pracy?
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama