Prezentacja Komitetu Honorowego Bronisława Komorowskiego nie wzbudziła zachwytu Donalda Tuska. Nie tylko dlatego, że premier był porażony kompromitującymi wypowiedziami niektórych członków Komitetu. – To już nawet nie jest Unia Wolności, to czysta Unia Demokratyczna – miał wysyczeć Tusk do swoich najbliższych współpracowników.
Ale proces dołączania ludzi z dawnej UW i obecnej Partii Demokratycznej zaczął się na długo przed wyborami prezydenckimi. Jego przejawem było wystawienie w wyborach europejskich Róży Thun czy poparcie związanego z PD (a także z liberalną częścią lewicy) Jerzego Hausnera do Rady Polityki Pieniężnej.