Reklama
Rozwiń
Reklama

Kiedyś kino objazdowe, teraz – plenerowe

Adam Warzyszyński, Fundacja Rozwoju Sztuki Filmowej

Publikacja: 16.07.2010 02:31

Organizator Filmowej Stolicy Lata

Organizator Filmowej Stolicy Lata

Foto: Rzeczpospolita

[b]Rz: Mimo strachu przed słabą letnią frekwencją dystrybutorzy filmów postanowili włączyć do repertuaru kin kilka nowych, dużych produkcji. A kina plenerowe? Narzekają na frekwencję?[/b]

[b]Adam Warzyszyński:[/b] Mimo że wszystko zależy od lokalizacji oraz pogody, to nie narzekamy. Przeważnie każdy film ogląda kilkaset osób.

W Warszawie najbardziej popularne są Pole Mokotowskie, Park Praski czy Park Skaryszewski, bo mieszkańcy już się przyzwyczaili do tych projekcji. Podobne pokazy są też organizowane w innych miastach, takich jak Łódź lub Wrocław.

[b]Filmy są dostępne dla widzów bezpłatnie. Czy tylko to ich przyciąga?[/b]

Na pewno też, ale nie tylko. Ludzie mają szansę poznać swoich sąsiadów, i to nie tylko tych z klatki obok. Często przychodzą całe rodziny, przyjaciele w dużych grupach, a w normalnym kinie jestem tylko ja i film.

Reklama
Reklama

[b]Skąd się ta tradycja w Polsce wzięła?[/b]

W latach 60. i 70. były u nas popularne kina objazdowe, które często miały też formę kina plenerowego. W latach 80. ta tradycja zaczęła zanikać. Obecny wykwit kin plenerowych jest związany z niskimi kosztami realizacji. Nie trzeba już wyświetlać filmów z projektorów na taśmę 35-milimetrową. A taka projekcja wymagała zawsze specjalistycznej wiedzy, umiejętności i sprzętu, który różnie się sprawdzał na powietrzu.

[b]Można samemu zamówić taki pokaz, na przykład dla siebie i sąsiadów?[/b]

Nawet zespół Myslovitz śpiewa w jednej piosence: „Wieczorem przed mym domem ustawię ekran i wyświetlę film”, a więc na pewno można. Ale kilka rzeczy trzeba zorganizować. Film można puścić na ścianie albo płótnie, bo podczas prywatnych projekcji nie musimy dbać o estetykę. Rzutnik multimedialny średniej jakości można pożyczyć z pracy. A na dodatek, kiedy robimy to na swoim podwórku, odpadają nam opłaty za prawa autorskie.

Publicystyka
Estera Flieger: Dlaczego Donald Trump boi się Bad Bunny'ego? Bo rap z Portoryko roztapia ICE
Publicystyka
Roman Kuźniar: Ekosfera Epsteina wobec wojny Rosji z Ukrainą
Publicystyka
Bogusław Chrabota: O czym powinno się rozmawiać na RBN? Nie o Włodzimierzu Czarzastym
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Amerykańskie wycofanie, francuskie ambicje, niemieckie przywództwo
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama