Na niedzielnej konferencji programowej szef PiS zapowiedział ustanowienie wyraźnego zakazu posługiwania się w polityce językiem wulgarnym. Jak wyjaśnił, dla osób, które będą posługiwały się "chamstwem", będą używały takich zwrotów, jak "hiena cmentarna" czy "bydło" albo będą zapowiadać "dorżnięcie watahy", nie będzie miejsca w polityce. PiS chce, by posługiwanie się wulgaryzmami było przestępstwem ściganym z oskarżenia publicznego i żeby w takich sprawach nie obowiązywał immunitet parlamentarny. Deklaracja Jarosława Kaczyńskiego stała się motywem przewodnim wieczornego pasma TVN. Jako pierwsza delikatnie zaatakowała ów pomysł Katarzyna Kolenda-Zaleska w wieczornych „Faktach”, by następnie natarcie kontynuowali redaktor Kamil Durczok i Monika Olejnik. Zajmijmy się jednak rozmową Małgorzaty Kidawy-Błońskiej z PO i Joachima Brudzińskiego z PiS.
Małgorzata Kidawa-Błońska:
Nasze spotkanie w Gdańsku było konwencją, po to żebyśmy się spotkali i rozmawiali. Nasz program będzie dopiero po wakacjach, odpowiednia komisja pod przewodnictwem Radosława Sikorskiego go przygotowuje. Ja programu PiS nie zobaczyłam.
Joachim Brudziński odparł:
Ja na najbliższym posiedzeniu Sejmu wręczę ten program osobiście. My środki budżetowe przeznaczyliśmy na konwencje w Krakowie i Poznaniu i tam też powstawał program.
Gdy doszło do dyskusji o „języku nienawiści” w polityce, rozpoczęła się walka na „argumenty” Oczywiście, posłankę PO dzielnie wspierał redaktor Kamil Durczok, wytykając kolejne przykłady pokojowych działań PiS.
Małgorzata Kidawa-Błońska:
To wszystko zależy od podstaw dobrego wychowania. Czasami są to zdania wyrwane z kontekstu. Nie wyobrażam sobie uregulowania prawnego. Te szanse zmarnowali politycy, bo każdy musi odpowiadać za swój języ.
Joachim Brudziński:
Nie byłoby takiego poziomu agresji w polityce, gdyby nie zmiana taktyki wyborczej w 2005 r. premiera Tuska. Wyeliminujmy język Kutza, Niesiołowskiego, Palikota, Władysława Bartoszewskiego oraz konstytucyjnego ministra Ewy Kopacz, która mówi „hieny cmentarne”.
Małgorzata Kidawa-Błońska:
Zawsze trzeba mieć nadzieję, że to się zmieni.
Kolejni zaproszeni eksperci: Radosław Markowski i Piotr Kruszyński wspólnie z redaktorem Kamilem Durczokiem ubolewali nad językiem politycznym w Polsce. Oczywiście, jako przykłady podawali przykłądy „języka nienawiści” u zwolenników Jarosława Kaczyńskiego. Podsumowaniem tematu był występ zapomnianego komika z Biłgoraju. Z nim o nienawiści nie rozmawiano, choć to przecież w polskiej polityce pionier chamstwa i kłamstwa.