Reklama

Na lewicy młodzi biją się o sekretarza

Kongres SLD to ostatnia szansa na jego reaktywację – uważa wielu działaczy lewicy. Bez zmian partia zmieni się w upadający fundusz emerytalny dla garstki
Leszek Miller

Leszek Miller

Foto: Fotorzepa, Dariusz Gorajski Dariusz Gorajski

Kilka ostatnich sondaży poprawiło nastroje w SLD – partia Leszka Millera przeskoczyła Ruch Janusza Palikota. Dlatego wielu działaczy uznało, że będzie się o co bić w czasie kongresu.

Sprawa przywództwa jest rozstrzygnięta – pozycja Leszka Millera jest teraz nie do zakwestionowania. Pewne znaczenie będą miały wybory wiceprzewodniczących. W kilku przypadkach będzie to nagroda pocieszenia dla polityków, którzy przegrali wybory na szefa regionu.  Np. dla Katarzyny Piekarskiej, Zbyszka Zaborowskiego czy Leszka Aleksandrzaka.  O stanowisko "wicka" będzie ubiegał się też były szef partii Grzegorz Napieralski.

Wybory wiceprzewodniczących nie wzbudzą jednak największych emocji w SLD. To funkcja bardziej dekoracyjna niż łącząca się z rzeczywistą władzą. Według powtarzanego przez polityków żartu jej główną zaletą jest to, że do jej posiadacza trzeba zwracać się "pani/panie przewodniczący",  a nie zwykłym "panie pośle". W Sojuszu jest aż sześciu wiceprzewodniczących.

Czytaj bez ograniczeń RP.PL

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

- dostęp do wszystkich treści na serwisie RP.PL,
- Plus Minus – treści publicystyczno-reporterskie,
- 2 newslettery dla subskrybentów,
- w subskrypcji rocznej – dodatkowo magazyny Nauka i Historia
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama