Reklama

Zuzanna Dąbrowska: Edukacja zdrowotna bez seksu i bez sensu

W nieobowiązkowych zajęciach z edukacji zdrowotnej bierze udział w tym roku szkolnym ok. 30 proc. uczniów. Szefowa MEN Barbara Nowacka podkreśla, że jest gotowa na dalsze kompromisy, byle przedmiot w przyszłym roku był obowiązkowy. Ale tę wojnę już przegraliśmy – wszyscy.

Publikacja: 21.01.2026 04:31

Barbara Nowacka

Barbara Nowacka

Foto: PAP/Darek Delmanowicz

– Jestem gotowa pójść na kompromisy, które będą poważne, rozsądne, ale też zadbają o wiedzę dzieci – mówiła ministra Barbara Nowacka we wtorek w Radiu Zet. I zapowiedziała, że kompromis mógłby polegać na zmianie statusu niektórych treści – miałyby być nieobowiązkowe, inaczej rozliczane albo ułożone w osobnym bloku. Może to oznaczać, że wiedza o życiu seksualnym dalej pozostałaby wyrzucona poza nawias, ale za to reszta byłaby obowiązkowa.

Edukacja zdrowotna to porażka, bo państwo przegrało batalię o świadomość młodych ludzi

Wygląda jednak na to, że jedynym kompromisem, który dopuszczają koalicjanci z PSL i prezydent Karol Nawrocki, jest całkowita rezygnacja z treści dotyczących życia seksualnego. Nie zazdroszczę ministrze edukacji wyboru, przed którym stoi. Przedmiot dla 30 proc. uczniów to iluzja. A rezygnacja z godzin przeznaczonych na przekazywanie wiedzy o higienie, antykoncepcji, roli seksu w życiu człowieka, o zagrożeniach i problemach – to porażka całej koalicji 15 października, idącej do wyborów z hasłami nie tylko liberalizacji ustawy antyaborcyjnej, ale także wprowadzenia nowoczesnej wiedzy zdrowotnej do szkół.

Czytaj więcej

Nauczyciel: Edukacja zdrowotna odwraca uwagę od tego, co niepokojące w szkole

Mam jednak nieodparte wrażenie, że cała ta dyskusja już od dawna odbywa się w próżni. Bo państwo przegrało z big techami, platformami i masowymi mediami internetowymi batalię o świadomość młodych ludzi. Kościół zresztą też ją przegrał, co doprowadziło do tego, że w lekcjach religii bierze średnio udział 40-50 proc. uczniów. Niewielka różnica w porównaniu z edukacją zdrowotną.

Prezydent Karol Nawrocki nie chce „ideologii w edukacji zdrowotnej”

W efekcie całe pokolenie czerpie wiedzę o życiu seksualnym z internetu. Czasem trafią dobrze, zazwyczaj – źle. I nikt tego nie odwróci, bo prezydent Nawrocki, który nie chce „ideologii w edukacji zdrowotnej”, właśnie zawetował Akt o usługach cyfrowych (DSA), który miał chronić dzieci w internecie m.in przed pedofilią, przemocą seksualną, poniżeniem i stygmatyzacją.

Reklama
Reklama
Publicystyka
Jacek Czaputowicz: Małe exposé prezydenta Nawrockiego
Publicystyka
Marek A. Cichocki: Niemcy w sprawie Grenlandii rozgrywają własne interesy kosztem Polski
Publicystyka
Port Haller, czyli czego Jarosław Kaczyński nie wie o Królewcu, portach i Polsce
Publicystyka
Janusz Lewandowski: Nowy rozdział dziejów polskiej głupoty
Publicystyka
Piotr Madajczyk: Wysiedlenia znów rozpalają emocje. Niemiecko-polski powrót do przeszłości
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama