Reklama

Joanna Ćwiek-Świdecka: Edukacja zdrowotna? Nie można ciągle myśleć o seksie

Choć podstawa programowa edukacji zdrowotnej jest bardzo zróżnicowana, do powszechnej świadomości przebija się wyłącznie komponent dotyczący zdrowia seksualnego człowieka. Mam nadzieję, że to jedynie z powodów politycznych.

Publikacja: 12.12.2024 04:35

Joanna Ćwiek-Świdecka: Edukacja zdrowotna? Nie można ciągle myśleć o seksie

Foto: Adobe Stock

Edukacja zdrowotna to nowy przedmiot, który wejdzie do szkół w 2025 r. i zastąpi wychowanie do życia w rodzinie. Jednak w odróżnieniu od WDŻ będzie to przedmiot obowiązkowy. Także szerszy, holistyczny. Uczniowie poznają na nim m.in. zagadnienia związane z aktywnością fizyczną, właściwym odżywianiem, zdrowiem psychicznym, dojrzewaniem, profilaktyką zdrowotną (w tym także antynowotworową), uzależnieniami czy internetem. Są też te związane życiem seksualnym, np. metody zapobiegania ciąży. Omawiane są także choroby przenoszone drogą płciową.

Edukacja zdrowotna w szkole: seksualizacja czy rzetelna edukacja?

Ministerstwo Edukacji Narodowej zapewnia, że wszystkie te zagadnienia opracowane są przez specjalistów z danej dziedziny i zgodne z aktualną wiedzą medyczną. A treści przekazywane na lekcjach w poszczególnych klasach będą dostosowane do stopnia rozwoju dzieci na danym etapie życia.

Czytaj więcej

Podcast „Szkoła na nowo”: czego będą uczyć na edukacji zdrowotnej?

To jednak nie uspokaja przeciwników nowego przedmiotu, którzy 1 grudnia zorganizowali w Warszawie w tej sprawie manifestację. Ordo Iuris, zapraszając na to wydarzenie, pisało, że odbywa się ono przeciwko „antyrodzinnej seksualizacji”, a były minister edukacji Przemysław Czarnek apelował w mediach społecznościowych, że „reżim Tuska chce seksualizować dzieci”.

Foto: Tomasz Sitarski

Reklama
Reklama

Wiek inicjacji seksualnej w Polsce się obniża

Czy Polacy uwierzyli, że nowy przedmiot będzie deprawował i nadmiernie seksualizował dzieci? Nie za bardzo. Jak wynika z sondażu IBRiS dla „Rzeczpospolitej” aż 60,7 proc. ankietowanych nie zgadza się z tym stwierdzeniem, w tym aż 39,1 proc. zdecydowanie się z tym nie zgadza. Przeciwnego zdania jest 27,4 proc. respondentów. Najwięcej wątpliwości mają osoby w średnim wieku i starsze. Młodzi i rodzice dzieci są mniej sceptyczni.

Czytaj więcej

Sondaż: czy Polacy boją się edukacji zdrowotnej w szkołach?

Poglądy ludzi i ich podejście do wychowania własnych dzieci trzeba szanować. Dlatego, by ostudzić emocje, może należałoby rozważyć, czy nie warto uzależnić udziału w konkretnych zajęciach dotyczących właśnie zdrowia seksualnego od zgody wyrażonej przez rodziców. Jeśli nie wyrażą – dzieci nie wezmą udziału w tym konkretnym bloku zajęć. Tak jak dziś np. nie chodzą na religię.  

Pamiętajmy jednak, że wiek inicjacji seksualnej się obniża. Już 15 proc. dziewcząt i 20 proc. chłopców rozpoczyna życie seksualne przed 15. rokiem życia. Naiwnością jest myślenie, że ktokolwiek zaczyna uprawiać seks, bo dowie się o nim w szkole.

Komentarze
Michał Szułdrzyński: Kongres Grzegorza Brauna, czyli głos Władimira Putina w twoim domu
Komentarze
Bogusław Chrabota: Problemy Polski 2050. O czym świadczy post Szymona Hołowni z kapeluszem?
Komentarze
Michał Szułdrzyński: Gra o tron. Prezydent Karol Nawrocki chce udowodnić, że jest szefem wszystkich szefów
Komentarze
Bogusław Chrabota: Polska 2050 nad przepaścią
Komentarze
Marek Kozubal: Exenologia stosowana blisko pierwszej linii frontu
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama