Tu trzeba czytać między linijkami, bo w taki sposób dyplomaci wysyłają w delikatnych kwestiach przesłanie do świata. W środę w trakcie zdalnej konferencji prasowej ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker uznał, że kwestia akcesji Ukrainy do paktu „nie leży na stole”, i zapowiedział, że decyzję w tej sprawie podejmie Trump wraz z przywódcami 31 pozostałych aliantów.
To sygnał, że sojusz atlantycki najpewniej będzie się trzymał dotychczasowej formuły, że „miejsce Ukrainy leży w NATO”, nie rozstrzygając, kiedy taka akcesja miałaby nastąpić. Uzyskanie wymaganego jednomyślnego porozumienia całego paktu co do innego podejścia do Ukrainy wydaje się na tym etapie trudne do wyobrażenia.
Czytaj więcej
Rosyjskie siły poszerzyły front w obwodzie sumskim, zbliżając się do stolicy położonego na północy obwodu graniczącego z rosyjskimi obwodami briańs...
Wołodymyr Zełenski został zaproszony na szczyt NATO w Hadze. To ma duże znacznie polityczne
To oznacza pierwszy poważny sygnał, że oferta, jaką Trump złożył Władimirowi Putinowi na początku roku, przestaje być aktualna. Jej kluczowym elementem miały być bowiem gwarancje, że Kijów pozostanie poza NATO. Kreml nie poszedł jednak w zamian na żadne ustępstwa wobec Ukraińców, a wręcz zintensyfikował działania zbrojne.
Sekretarz stanu USA Marco Rubio i Matthew Whitaker, ambasador Stanów Zjednoczonych przy NATO
Innym znakiem zmieniającej się perspektywy Waszyngtonu jest zaproszenie na haski szczyt Wołodymyra Zełenskiego. Ukraiński prezydent mógł się podzielić tą wiadomością dopiero w miniony wtorek. W tym samym czasie na spotkaniu w Wilnie przywódcy krajów flanki wschodniej (tzw. bukaresztańska dziewiątka) oraz krajów nordyckich zgodzili się, że natowska perspektywa dla Ukrainy pozostaje aktualna. Szczególnie istotna jest tu deklaracja Andrzej Dudy, bo jego następca Karol Nawrocki, zrywając z dotychczasowym konsensusem w Polsce, zapowiedział, że nie będzie popierał przyjęcia naszego wschodniego sąsiada do Sojuszu. Być może teraz i stanowisko Nawrockiego zacznie ewoluować.
Mało wiarygodnie zabrzmiało zapewnienie Whitakera, że priorytetem dla Stanów Zjednoczonych pozostaje wygaszenie wojny.
Whitaker uznał, że NATO musi się intensywnie zbroić, bo Putin szykuje się już na kolejny, po Ukrainie, konflikt. Dlatego jego zdaniem podniesienie do 5 proc. PKB wydatków na zbrojenia przez wszystkich aliantów musi nastąpić jak najszybciej (sekretarz generalny NATO Mark Rutte proponował, aby to się stało w ciągu siedmiu lat). – Wróg nie będzie czekał – powiedział amerykański dyplomata, wyraźnie mając na myśli Rosjan.
Wyścig zbrojeń narzucony przez Ronalda Reagana wydatnie przyczynił się do rozpadu ZSRR. Teraz to samo może spotkać reżim Putina
W tym kontekście mało wiarygodnie zabrzmiało zapewnienie Whitakera, że priorytetem dla Stanów Zjednoczonych pozostaje wygaszenie wojny. Można było raczej odnieść wrażenie, że Ameryka szykuje się na długą wojnę w Ukrainie i utrzymanie się rosyjskiego zagrożenia, co będzie przekładało się na bezprecedensowe wydatki wojskowe wszystkich krajów NATO.
Czytaj więcej
Ursula von der Leyen uzyskała od amerykańskiego prezydenta odłożenie o pięć tygodni wojny handlowej z USA. To czas potrzebny, aby przejść suchą sto...
Te plany mają być szczegółowo omawiane już w czwartek podczas spotkania w Brukseli ministrów obrony sojuszu. Chodzi o pozostawienie jak najmniej miejsca na improwizację w samej Hadze. Wyścig zbrojeń i gwiezdne wojny Ronalda Reagana wydatnie przyczyniły się do rozpadu Związku Radzieckiego. Putin mógł uniknąć powtórki takiego scenariusza. Wydaje się jednak, że jest na to już za późno.