Siedziby Unii Europejskiej i sojuszu atlantyckiego w Brukseli dzieli ledwie 5 kilometrów. Obie instytucje przez dekady się jednak ignorowały. Ale to już przeszłość. Postawiona przed egzystencjalnym zagrożeniem – spowodowanym z jednej strony imperialnymi ambicjami Putina, a z drugiej wycofaniem się Amerykanów z obrony Europy – Wspólnota musi grać jednocześnie na obu fortepianach. A więc powiązać to, co tradycyjnie należało do kompetencji Unii w relacjach z USA, czyli handel, z zupełnie nowym obszarem: bezpieczeństwem.