Pytany o to, czy Amerykanie planują zasadnicze ograniczenie liczby wojsk, które stacjonują w Europie, ambasador wskazał, że proces przeglądu rozmieszczenia sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych jest ciągły. Nie mówił jednak, aby zapadła już jakaś decyzja w tej sprawie. 

Czytaj więcej

Donald Trump znów gra z Europą. Władimir Putin musiał poczuć się zaskoczony

Dziś w europejskich krajach sojuszu jest rozmieszczonych około 100 tys. Amerykanów, z czego około 1/5 na flance wschodniej paktu. Ci ostatni stanowią około 1/5 wszystkich sił alianckich w tej części NATO. W piątek prezydent Emmanuel Macron mówił „Rz”, że gdyby doszło do ich wycofania, europejskie siły „znajdą na to rozwiązanie”.

Trump oczekuje, że alianci zwiększą wydatki na obronę do 5 proc. PKB

Zdaniem Whitakera najważniejszym celem szczytu w Hadze będzie przyjęcie przez wszystkich sojuszników zobowiązania do dalszego, zasadniczego zwiększenia wydatków na zbrojenia.

– To na tym będziemy w 100 procentach skoncentrowani – oświadczył.

Wcześniej w wywiadzie dla Fox News ambasador powiedział: kiedy się zbiorą w Hadze, wszyscy alianci będą mogli pochwalić się wydatkami na obronę na poziomie przynajmniej 2 procent PKB. Będziemy jednak teraz oczekiwali od nich znacznie dalej idących zobowiązań – na poziomie 5 procent.

Czytaj więcej

Spotkanie ministrów w Warszawie. Ukraina najważniejszym testem dla Europy

Zwrócił też uwagę, że po upadku Związku Radzieckiego w 1991 roku kraje wolnej Europy zasadniczo zmniejszyły wydatki na zbrojenie, stawiając na tzw. dywidendę pokoju. Stany Zjednoczone nie poszły jednak tą drogą.

– Tych wydatków Europejczycy nie zwiększyli nawet po 2014 roku (nielegalna aneksja Krymu przez Rosję). Dopiero prezydent Trump powiedział im w 2018 roku prosto w twarz, że poświęcają zbyt mało na obronę – powiedział Whitaker.

– Nigdy nie byliśmy tak blisko pokoju w Ukrainie – uważa ambasador Whitaker

Jego zdaniem to, na ile wojna w Ukrainie będzie przedmiotem szczytu w Hadze, zależy od tego, czy w czwartek dojdzie do rozpoczęcia rokowań między Rosjanami i Ukraińcami. 

– Nigdy nie byliśmy tak blisko pokoju – zwrócił uwagę Whitaker. Jego zdaniem, aby doszło do zatrzymania rozlewu krwi, obie strony muszą zasiąść za stołem rokowań. Do tego zaś, uważa Whitaker, może ich skłonić jedynie prezydent Trump. 

– Najpierw skłonił do tego Ukraińców, teraz musi zrobić to z Rosjanami – powiedział ambasador. Nie chciał jednak ujawnić, czy Amerykanie mogliby wziąć udział w ewentualnej misji wojskowej, która gwarantowałaby trwałość pokoju.

– To jest decyzja, która zależy od prezydenta Trumpa – podkreślił. 

W tym tygodniu w tureckiej Antalyi spotkają się ministrowie spraw zagranicznych krajów NATO. W rozmowach będzie uczestniczył sekretarz stanu Marco Rubio.