Łukasz Warzecha: I kto to wszystko mówi?!

Na samym końcu politycy partii rządzącej doznali przemiany.

Publikacja: 22.11.2023 03:00

Problemem końcówki czasu PiS u władzy jest to, że nagle doznaje objawienia w sprawach, które niespec

Problemem końcówki czasu PiS u władzy jest to, że nagle doznaje objawienia w sprawach, które niespecjalnie go wcześniej obchodziły

Foto: AFP

"Javier Milei has won!” („Javier Milei wygrał!”) – zachwycił się na Twitterze Dominik Tarczyński, europoseł PiS. Tak się składa, że nowy prezydent Argentyny to gospodarczy skrajny liberał, światopoglądowo właściwie libertarianin. Tarczyńskiemu odpowiedział Mikołaj Pisarski, prezes Instytutu im. Ludwiga von Misesa (jednego z ojców klasycznego liberalizmu, pochodzącego zresztą z Galicji, urodzonego we Lwowie): „Czy pan jest normalny? Przecież pańska etatystyczna działalność publiczna, pańska antywolnościowa formacja polityczna i pańskie obecne miejsce pracy to są odpowiednio trzy kolejne rzeczy, które Milei zlikwidowałby piłą mechaniczną, gdyby mu tylko pozwolono”. Odpowiedzią był ban nałożony na Pisarskiego przez Tarczyńskiego. Cóż...

Rozdwojenie jaźni

Tak się składa, że okrzyk europosła PiS był bardzo charakterystyczny, a Pisarski doskonale wychwycił jego fałsz. Politycy partii, która właśnie traci władzę, miewali tego typu rozdwojenie jaźni wielokrotnie. Weźmy choćby głośne wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego 11 listopada w Krakowie. Prezes PiS przedstawił tam rozbudowaną diagnozę niemieckich ambicji i dążeń w stosunku do UE oraz mechanizmów, za pomocą których Berlin zamierza te dążenia zrealizować. I właściwie trudno się z nim nie zgodzić.

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: PiS jako opozycja totalna

Problem w tym, że przez dwie kadencje rząd tejże formacji, zwłaszcza odkąd kierowanie nim przejął Mateusz Morawiecki, nie tylko nie był w stanie skutecznie sprzeciwić się żadnej kluczowej, niekorzystnej dla Polski decyzji Brukseli, ale więcej nawet: godził się na nie. Tak było z mechanizmem „pieniądze za praworządność”, tak było z decyzją kierunkową z grudnia 2020 r., prowadzącą do Fit for 55, tak było wreszcie z zadziwiającymi zobowiązaniami, wprowadzonymi do polskiego Krajowego Planu Odbudowy.

Nagłe olśnienia

Ale było tego więcej. Oto Mateusz Morawiecki nagle uznał, że dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców to znakomity pomysł, podczas gdy wcześniej, kiedy to rozwiązanie promował rzecznik małych i średnich przedsiębiorców Adam Abramowicz, politycy PiS uznawali to niemal za sabotaż. Nie mówiąc już o tym, że sami przedsiębiorcy, mówiąc najdelikatniej, nie cieszyli się zbyt dużym zainteresowaniem ani szacunkiem rządzącej partii.

 Można byłoby pomyśleć, że w PiS-ie widać powyborczą refleksję, ale to pozory

Problemem końcówki czasu PiS u władzy jest to, że nagle doznaje objawienia w sprawach, które niespecjalnie go wcześniej obchodziły. I może nawet można by się cieszyć albo mieć nadzieję, że to początek jakiejś naprawy tej formacji, opartej na powyborczej refleksji – gdyby nie to, że nic się tam wewnątrz nie zmieniło.

Żadnej refleksji

Argentyńskiego libertarianina chwali polityk, który jest agresywną twarzą propagandy władzy – także tej socjalistycznej w gospodarce. O dobrowolnym ZUS opowiada odchodzący premier, który firmował najgorszą w III RP reformę danin dla przedsiębiorców – Polski Ład. O stawianiu się Unii i Niemcom mówi człowiek, któremu zawdzięczamy rezygnację z obrony traktatu lizbońskiego.

Tam nikt nawet nie spróbował stworzyć pozorów jakiegoś resetu.

Autor jest publicystą tygodnika „Do Rzeczy”

Publicystyka
Maciej Strzembosz: Kto wygrał, kto przegrał wybory samorządowe
Materiał Promocyjny
Tajniki oszczędnościowych obligacji skarbowych. Możliwości na różne potrzeby
Publicystyka
Michał Szułdrzyński: Jarosław Kaczyński izraelskiego ambasadora wyrzuca, czyli jak z rowerami na Placu Czerwonym
Publicystyka
Nizinkiewicz: Tusk przepowiada straszną przyszłość. Niestety, może mieć rację
Publicystyka
Flieger: Historia to nie prowokacja
Publicystyka
Kubin: Europejski Zielony Ład, czyli triumf idei nad politycznymi realiami