Rosjanie maczali palce w komisji

Organ forsowany przez PiS ma cechy sowieckie – mówi poseł PSL Marek Sawicki.

Publikacja: 31.05.2023 03:00

Rosjanie maczali palce w komisji

Foto: Jerzy Dudek

Jakie skutki będzie miało złożenie podpisu przez Andrzeja Dudę pod ustawą powołującą komisję ds. badania wpływów rosyjskich w latach 2007–2022?

29 maja to czarny dzień dla polskiej demokracji. Andrzej Duda całkowicie wypisał się z grona demokratycznych prezydentów Polski. Swoim podpisem powołał komisję, która ma zbadać rzekome wpływy rosyjskie wśród polskich polityków, urzędników i dziennikarzy. Nowy organ ma cechy typowo sowieckie, ponieważ posiada uprawnienia do oskarżania, prowadzenia procesów i wydawania wyroków, a od jego orzeczeń nie ma odwołania. Komisja administracyjna ma uprawnienia sądu karnego. Od meritum orzeczeń tej komisji nie ma odwołania.

Czytaj więcej

KE reaguje na "lex Tusk". Komisarz: Nie zawahamy się podjąć działań

Rzecznik rządu tłumaczył to tym, że „konstytucja zakłada odwoływanie się do sądów w każdej ze spraw i wtedy wyrok będzie wstrzymany”.

Prezydent błyskawicznie podpisuje ustawy, które naruszają polską konstytucję. Tak było np. przy powołaniu trzech sędziów dublerów. Prezydentowi wystarczył weekend na analizę tej ustawy. Rzecznik rządu powołuje się na konstytucję, która ma dawać prawa do odwołania się. Tak, ustawa daje prawo do odwołania się do sądu administracyjnego. Taki sąd ma prawo zbadać procedurę, a nie meritum orzeczenia, to znaczna różnica. Ustawa o komisji z góry zakłada amnestię dla jej członków, np. w przypadku, gdy kogoś niesłusznie oskarżą. Będą mogli wezwać każdego i nie ponosić za to żadnej odpowiedzialności. Stawić się będzie musiał nawet dziennikarz, któremu Kaczyński zarzucił, że jest reprezentantem Kremla, gdy pytał o odwołanie Mariusza Błaszczaka. To niedopuszczalne. Najgorsze, że ustawę podpisuje doktor nauk prawnych Uniwersytetu Jagiellońskiego. To ogromny policzek, który prezydent wymierza swojej uczelni.

Departament Stanu USA wydał oświadczenie, w którym wezwał rząd do zapewnienia, że żaden polityk – w związku z działalnością tej komisji – nie zostanie pozbawiony możliwości kandydowania. Co opozycja zrobi w tej sprawie?

Sejm powinien równolegle powołać zespół śledczy. Przed takim zespołem w pierwszej kolejności powinien stanąć premier Mateusz Morawiecki, który ma powołać szefa komisji weryfikacyjnej. Mamy informacje, z których wynika, że premier – będąc wcześniej szefem BZ WBK – uczestniczył w procesie gwarantowania finansów dla Rosjan, którzy chcieli przejąć Grupę Azoty. W procesie brzeskim każdy mógł dochodzić swoich praw, ale wcześniej Piłsudski zawłaszczył sądy. Dokonał reformy, którą chciał przeprowadzić Kaczyński osiem lat temu. Trzeba powiedzieć wprost, że obecny rząd to grupa rekonstrukcyjna sanacji, która znalazła inne niż ona rozwiązanie, zastępujące prokuraturę i sądy – powoła specjalną komisję.

Grozi nam kolejna Bereza Kartuska?

W efekcie działania tej komisji spora część polityków może zostać oskarżona o poddawanie się wpływom rosyjskim. Zanim oczyszczą się z zarzutów, kampania wyborcza się skończy. A ich start w wyborach będzie stygmatyzowany ogromną nagonką medialną. Komisja nie została powołana do tego, żeby cokolwiek wyjaśnić, tylko do tego, żeby mieć swój istotny udział w kampanii wyborczej. Ta ustawa to także oskarżenie przeciwko dwóm ministrom – Kamińskiemu i Ziobrze, którzy mogli wyjaśnić te sprawy do tej pory. Jeśli zachodziło podejrzenie, że Rosjanie wpływają na decyzje polskich polityków, to powinny odbyć się procesy. Skoro profesjonalne organy państwa – kontrwywiad, ABW, CBA, prokuratura – nie są w stanie niczego pokazać przez siedem lat, to jedna komisja tego nie zrobi. Widać wyraźnie, że ktoś z Rosjan maczał palce w powołaniu tej komisji.

Jarosław Kaczyński buduje legendę Donalda Tuska? Przecież polityków, którzy staną przed komisją, jest więcej, np. Waldemar Pawlak.

PiS wie, że jak przegra wybory, to badanie wpływów rosyjskich i ich udział w decyzjach rządu na pewno będzie wyjaśniane na drodze prawnej. Dlatego próbuje zanurzyć wszystkich w rosyjskim bagnie. Każdemu demokratycznemu rządowi będzie trudno to udowodnić, bo odpowiedzialność się rozmyje. Porównanie tej komisji z komisją reprywatyzacyjną jest kompletnie nieuzasadnione, ponieważ dotyczyła ona decyzji materialnych. Ta komisja będzie dotyczyła decyzji personalnych wobec dziennikarzy i urzędników.

Komisja zostanie powołana na następnym posiedzeniu Sejmu?

Tak, jestem o tym przekonany.

—współpraca Karol Ikonowicz

Jakie skutki będzie miało złożenie podpisu przez Andrzeja Dudę pod ustawą powołującą komisję ds. badania wpływów rosyjskich w latach 2007–2022?

29 maja to czarny dzień dla polskiej demokracji. Andrzej Duda całkowicie wypisał się z grona demokratycznych prezydentów Polski. Swoim podpisem powołał komisję, która ma zbadać rzekome wpływy rosyjskie wśród polskich polityków, urzędników i dziennikarzy. Nowy organ ma cechy typowo sowieckie, ponieważ posiada uprawnienia do oskarżania, prowadzenia procesów i wydawania wyroków, a od jego orzeczeń nie ma odwołania. Komisja administracyjna ma uprawnienia sądu karnego. Od meritum orzeczeń tej komisji nie ma odwołania.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Publicystyka
Tajwan ma nowego prezydenta. Jak wygląda sytuacja polityczna na wyspie?
Publicystyka
Jacek Nizinkiewicz: Przemysław Czarnek jako homofobiczna twarz PiS szkodzi partii i dzieli społeczeństwo
Publicystyka
Rusłan Szoszyn: Tomasz Szmydt napuszczony na polską ambasadę w Mińsku. Dlaczego Aleksandr Łukaszenko to robi?
Publicystyka
Sondaż: Komisja ds. badania wpływów rosyjskich dzieli Polaków. Wyborcy PiS przeciw
Publicystyka
Jerzy Haszczyński: Polska była proizraelska, teraz głosuje w ONZ za Palestyną
Materiał Promocyjny
CERT Orange Polska: internauci korzystają z naszej wiedzy