Co sprawiło, że niemieccy policjanci zaakceptowali reżim nazistowski, a wielu przypadkach stali się jego zbrojnym narzędziem? Jakie motywy były decydujące? – na te i wiele innych pytań starają się odpowiedzieć autorzy wystawy, którą odwiedził Piotr Semka. 

Na wystawie w DHM autorzy wskazują, że doświadczenie współpracy z nacjonalistycznymi dowódcami wojskowymi już na samym początku republiki naznaczyło policję szowinistycznym piętnem. Walcząc z kolejnymi powstaniami Komunistycznej Partii Niemiec, policjanci nie tylko zabijali, ale i ginęli za nową republikę. Na przykład w komunistycznym powstaniu z marca 1921 roku zginęło 145 marksistów, ale i 32 policjantów. Ale stanowczość policji nie była skierowana tylko przeciw komunistom. Na wystawie w Berlinie nie wspomniano, że to właśnie policja bawarska sprawnie stłumiła 9 listopada 1923 roku próbę puczu Adolfa Hitlera w Monachium. Ustawione koło Feldherrenhalle – policyjne cekaemy bez hamletyzowania strzelały do uczestników brunatnego marszu (…) Wielka deprawacja policji zaczyna się wraz z podpaleniem Reichstagu, kiedy policja wraz z SA jako formacjami pomocniczymi zostaje skierowana do akcji aresztowań tysięcy działaczy opozycji. Policjanci uczestniczą lub obserwują, jak brunatne hordy mordują bez sądu setki ludzi.

Publicysta „Rzeczpospolitej” zwraca uwagę na fakt, że policja niemiecka była podstawowym instrumentem panowania nazistowskiego reżimu

To policja wysiedlała Polaków z Pomorza, Wielkopolski i Górnego Śląska. Historycy z DHM naliczyli 60 tysięcy przypadków morderstw na ludności cywilnej popełnionych do końca 1939 roku. To funkcjonariusze policji zakładali pierwsze getta i urządzali łapanki. (…) Na wystawie obejrzeć można amatorski film jednego z policjantów, który pokazuje „fachowe" palenie synagogi w Białymstoku. Ale aparat policyjny pełnił też funkcję pana życia i śmierci na polskiej prowincji. Nadzorował ściąganie kontyngentów chłopskich i przeprowadzał pacyfikację polskich wsi. To policja i SS zwalcza partyzantkę, a Kripo inwigiluje getta i nadzoruje grupy żydowskich prowokatorów. 

Niestety, za swe zbrodnie, zarówno w okresie Republiki Weimarskiej, jak i II wojny światowej, niemieccy policjanci nie zostali rozliczeni. Po upadku Trzeciej Rzeszy fachowcy z Schupo i Kripo byli potrzebni. Zaś komunistyczne władze kopiowały brunatne wzorce, obejmując wschodnie Niemcy terrorem Stasi

Dla polskiego widza wystawa jest cenna, gdyż pokazuje, jak straszna była dla mieszkańców ówczesnej Europy okupacyjna rzeczywistość. A jej najczęstszym realizatorem w imieniu III Rzeszy był właśnie niemiecki policjant. Można też z ulgą stwierdzić, że zbrodnie niemieckie podczas powstania warszawskiego i podczas niszczenia stolicy weszły już na stałe do rachunku niemieckich win i nikt nie myli powstania warszawskiego z powstaniem w warszawskim getcie. A jednak nie sposób uciec od głębszej refleksji. Do całościowego rozliczenia z ludźmi z dalszych szeregów nazistowskich zbrodniarzy dochodzi dopiero wtedy, gdy większość z nich nie żyje lub stoi nad grobem. Ponura prawda brzmi, że wcześniej zbyt wielu ludzi z policyjnych oddziałów było aktywnych w życiu publicznym – by tak dogłębnie i drapieżnie ukazać ich udział w zbrodniach państwa Hitlera – czytamy w „Plusie Minusie”.