Reklama

Powinniśmy kibicować Cameronowi

Czwartkowe wybory do Izby Gmin są wyjątkowe nie tylko dla Brytyjczyków. Dawno nie było wydarzenia, które by tak bardzo decydowało o przyszłości Europy. Tej wielkiej Europy – krajów wyznających wspólne europejskie wartości.
Jerzy Haszczyński

Jerzy Haszczyński

Foto: Fotorzepa/Waldemar Kompała

Przede wszystkim od wyborów tych zależy, czy Wielka Brytania będzie terytorialnie jeszcze mniejsza, niż jest teraz (78 procent powierzchni Polski ) i czy pozostanie w UE. Oczywiście ani jedno, ani drugie nie wyjaśni się w nocy z czwartku na piątek, gdy poznamy wyniki wyborów do Izby Gmin. Ale procesy odpływania Szkocji od Zjednoczonego Królestwa (całkiem prawdopodobny) i Zjednoczonego Królestwa od Brukseli (mniej prawdopodobny) mogą się na dobre rozkręcić właśnie wtedy.

Upłynęło ledwie osiem miesięcy od referendum, w którym idea niepodległej Szkocji poniosła porażkę, a nacjonaliści szkoccy okazali się bliscy największego sukcesu w historii. Jest tak dlatego, że w Wielkiej Brytanii są – tak pożądane przez niektórych polskich polityków – JOW-y. Czterdziestokilkuprocentowe poparcie dla nacjonalistycznej partii SNP wystarcza do jej zwycięstwa w niemal każdym okręgu wyborczym w Szkocji. I czysto arytmetycznie czyni z niej atrakcyjnego partnera do koalicji rządowej w Londynie. Ale to diabelska atrakcyjność – ceną za nią będzie w przyszłości wyrwanie się Szkocji spod skrzydeł Londynu.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama