Falsyfikaty obrazów wstawionych na aukcje wyłapał polski artysta o białoruskich korzeniach, profesor ASP, Leon Tarasewicz. Nie miał trudności, aby je znaleźć, bo ich zdjęcia znalazły się na stronach aukcyjnych.

Jeden z nich został wystawiony w czerwcu na sprzedaż przez renomowany dom aukcyjny Desa Unicum na aukcji „Sztuka Współczesna. Klasycy Awangardy po 1945 r." za ok. 40 tys. zł, z kolei kilka miesięcy wcześniej falsyfikat podpisany nazwiskiem artysty został wystawiony na aukcji internetowej Mazowieckiego Domu Aukcyjnego w Warszawie.

W obydwu przypadkach artysta o podejrzeniu popełnienia przestępstwa powiadomił, poprzez swojego pełnomocnika, prokuraturę. Mecenas Marek Małecki wnioskował o zdjęcie falsyfikatów z aukcji i zabezpieczenie ich jako materiałów dowodowych. I tak się stało – informuje „Rz" mecenas. Każdy obraz zdaniem artysty opatrzony był sfałszowanym certyfikatem o jego rzekomej autentyczności.

Nie pierwszy raz publicznie próbowano sprzedać sfałszowane obrazy tego artysty. W poprzednim roku prokuratura Warszawa-Śródmieście, ledwie po kilku miesiącach śledztwa umorzyła postępowanie ws. innego obrazu sygnowanego nazwiskiem profesora.

Stało się tak pomimo tego, że śledczy ustalił, kto wystawił na sprzedaż obraz, od kogo go kupił, określił ewentualny krąg osób, które mogły w procederze uczestniczyć. Prokuratura ustaliła, że podpisy na obrazie i certyfikacie zostały sfałszowane. Pomimo tego śledczy umorzył postępowanie z powodu niewykrycia sprawców.

Od tego postanowienia pełnomocnik artysty złożył zażalenie do sądu. Ten w marcu 2021 r. nakazał prokuraturze prowadzenie postępowania, bo ta „nie wykonała wszystkich możliwych do wykonania czynności zmierzających do wykrycia sprawców".

Mazowiecki Dom Aukcyjny nie odpowiedział na nasze pytania dotyczące wystawienia falsyfikatu na sprzedaż.

Iza Rusiniak z domu aukcyjnego Desa Unicum poinformowała „Rz", że natychmiast po otrzymaniu informacji praca Tarasewicza została wycofana z katalogu. Zdaniem dyrektor departamentu projektów aukcyjnych Desa Unicum w tym przypadku „zawiodła procedura kontaktu z artystą, był to błąd pracownika i zostały wyciągnięte odpowiednie konsekwencje służbowe, a procedury zostały uszczelnione".

Dodaje, że dom aukcyjny sprzedaje rocznie około 10 tys. dzieł sztuki, których autentyczność bada ponadtrzydziestoosobowy zespół ekspertów. „Wiele razy historia wystawiennicza, publikacje na temat pracy, certyfikaty, historia sprzedaży powodują, że autentyczność dzieła sztuki nie wymaga potwierdzania z artystą" – stwierdziła Rusiniak.

Zuzanna Sokalska z galerii Monopol opisała nam, jak wygląda legalizacja fałszywego dzieła sztuki.

– Wystarczy, że taki obraz zostanie raz sprzedany w publiczny sposób, choćby na aukcji internetowej albo w galerii, żeby skuteczne zakwestionowanie jego autentyczności było właściwie niemożliwe – mówi nam.

– Właściciel takiego obiektu najczęściej robi też wszystko, żeby podejrzenia o jego fałszywość zlekceważyć, bo zwyczajnie nie jest to w jego interesie: zapłacił za obraz na przykład 100 tys. zł i liczy na to, że ma on teraz wartość wyższą niż cena zakupu – opisuje Sokalska. I dodaje, że to nie jest nowe zjawisko. – Szacuje się, że około 20 proc. kolekcji muzeów to falsyfikaty, niektóre mają już dziś długą historię.

Właścicielka galerii, która współpracuje z Tarasewiczem, wskazuje, że na rynku sztuki pojawiło się wielu nowych kupujących, co wynika częściowo z niskich stóp procentowych. Postrzegają oni zakup dzieł jako dobrą formę inwestycji. Pojawiło się też wiele nowych domów aukcyjnych, które są prowadzone niekiedy przez osoby, którym „brakuje kompetencji, doświadczenia i znajomości zwyczajów przyjętych na rynku sztuki. " Zdaniem Sokolskiej w przypadku Tarasewicza sytuacja jest prostsza, bo artysta żyje i może zakwestionować autentyczność obrazu sprzedawanego jako jego.

Mecenas Marek Małecki uważa, że istnieje możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności cywilnej i karnej personel domu aukcyjnego za wprowadzanie na rynek falsyfikatu. – Względem autora sfałszowanego dzieła można mówić o odpowiedzialności za naruszenie dóbr osobistych autora lub odpowiedzialności z tytułu naruszenia praw autorskich – dodaje. Jego zdaniem w kontekście odpowiedzialności karnej można kwalifikować działanie domów aukcyjnych jako pomocnictwo przy popełnieniu czynu zabronionego.