Sprawą dziesięcioletniego Ibrahima, którego ojciec zabrał spod domu w Gdyni i wywiózł do Belgii, żyła cała Polska. Losy chłopca i ustalenia, jakie poczyniła polska policja oraz zagraniczne sądy, wywołały na nowo temat nadzwyczajnej instytucji wykorzystywanej przez policję. Mowa o Child Alercie.

– To specyficzne narzędzie, stosowane bardzo rzadko – mówi „Rzeczpospolitej" Mariusz Ciarka z Komendy Głównej Policji.

Dodaje, że tak właśnie być powinno. Dlaczego? Po to, by narzędzie było skuteczne w momencie, gdy jest uruchamiane. Zbyt częste wykorzystywanie mogłoby prowadzić do jego „strywializowania".

Czytaj także:

Porwanie Ibrahima: reakcja władz zbyt sensacyjna

Child Alert - jak działa alert za porwanym dzieckiem

Decyzję o uruchomieniu Child Alertu podejmuje Komenda Główna Policji. Musi być ona dobrze przemyślana. Do tej pory w Polsce zastosowano ją zaledwie cztery razy, w każdym z przypadków dziecko odnaleziono.

Najważniejszą rzeczą jest opublikowanie zdjęcia dziecka i sukcesywne nadawanie komunikatów w rozgłośniach radiowych i telewizyjnych. Alert trwa 12 godzin i działa nie tylko w Polsce, ale i poza granicami. Jeśli do odnalezienia dziecka dojdzie po kilku godzinach, system jest odwoływany. Jeśli nie, przestaje automatycznie działać po 12 godzinach. Informacje jednak i komunikaty o zaginięciu są nadal powielane.

Ostatni przypadek wykorzystania Child Alertu w Polsce pokazał jednak, że szybkie ogłoszenie może się, dla wielu, okazać przedwczesne. Policja zapewnia, że na bieżąco weryfikuje pozyskiwane informacje. Nie tylko pochodzące od rodziców czy opiekunów. Sprawdza informacje w różnych bazach, do których ma dostęp.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

– Działamy bardzo ostrożnie – mówi Mariusz Ciarka. – Policja ze zrozumieniem podchodzi do emocji, jakie targają rodzicami czy opiekunami zaginionego dziecka. Może się jednak zdarzyć, że jest wprowadzana w błąd (świadomie lub nie), który trudno na szybko zweryfikować.

Czy sprawcy takiego czynu mogą za niego odpowiadać? Okazuje się, że niekoniecznie.

– Przed każdym odebraniem zawiadomienia policjant musi pouczyć zawiadamiającego o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań – mówi Ciarka. Jeśli więc tego nie zrobi, nie ma mowy o odpowiedzialności karnej.

Nieco odmiennie na takie postępowanie patrzy poznański adwokat Mariusz Paplaczyk. Przypomina, że w kodeksie karnym są jeszcze inne przestępstwa, które należałoby brać pod uwagę w takiej sytuacji jak ta ostatnia z zaginionym Ibrahimem. I wylicza art. 238 kodeksu karnego – zawiadomienie o przestępstwie niepopełnionym, za które grozi do dwóch lat więzienia. Jest jeszcze jeden przepis – art. 235 kodeksu karnego. Przewiduje on odpowiedzialność dla tych, którzy podstępem, tworząc fałszywe dowody, kierują podejrzenie popełnienia przestępstwa na inną osobę. Za to grozi do trzech lat więzienia.

– Każdy z nas musi zdawać sobie sprawę, że stosowanie takich instytucji wymaga zaufania – nie tylko służb do obywateli, ale i państw między sobą. Do pomyłki zawsze może dojść, ale gdy dochodzi do nadużyć, z czasem nasze prośby o pomoc mogą zostać zignorowane – dodaje Mariusz Paplaczyk.