Reklama

Wypadek na A1. Sebastian M. nie przyznaje się do winy. Co mówił przed sądem?

Trwa proces Sebastiana M. oskarżonego o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęli rodzice z dzieckiem. W czwartek mężczyzna złożył zeznania, w których powtórzył, że nie przyznaje się do winy. Odniósł się też do samego wypadku i swojego wyjazdu z Polski.
Oskarżony Sebastian M. oraz jego pełnomocniczka mec. Katarzyna Hebda podczas rozprawy w Sądzie Rejon

Oskarżony Sebastian M. oraz jego pełnomocniczka mec. Katarzyna Hebda podczas rozprawy w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim

Foto: PAP/Marian Zubrzycki

Przypomnijmy, iż do tragicznego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu pod Piotrkowem Trybunalskim doszło 16 września 2023 r. Zginęło w nim młode małżeństwo z Myszkowa wraz z 4-letnim synem. Zdaniem prokuratury, wyłącznym sprawcą jest 34-letni łódzki przedsiębiorca Sebastian M., który tuż przed wypadkiem jechał autostradą A1 swoim BMW z prędkością 315-320 km/h. W samochodzie miał mieć dwóch pasażerów. Do wypadku doszło, gdy uderzył w samochód marki Kia, którym podróżowała trzyosobowa rodzina. Pojazd uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. BMW Sebastiana M. zatrzymało się ok. 200 metrów dalej.

Sebastian M. nie został wówczas zatrzymany. W sierpniu 2024 r. „Rz” ujawniła, że policja z Piotrkowa Trybunalskiego początkowo „kupiła” wersję Sebastiana M., który zrzucał winę na ofiary. Aż do godziny 1.58 w policyjnej bazie jako sprawcę wskazywano kierowcę samochodu marki Kia. Dopiero cztery godziny później w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji ok. 6.26 nad ranem pojawił się wpis, że na sprawcę zdarzenia typowany jest kierowca BMW. W tym czasie Sebastian M. zdążył wyjechać z kraju. Przez Niemcy i Turcję trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tam został zatrzymany i w maju 2025 r. wydany Polsce. Na rozpoczęcie procesu czekał w areszcie. Proces formalnie ruszył 22 października 2025 r. Podczas pierwszej rozprawy oskarżony przeprosił bliskich ofiar wypadku, ale nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Czytaj więcej

Wypadek na A1. Sebastian M. podważa dowody

„Od 2,5 roku nienawidzi mnie cała Polska”

Kolejna rozprawa przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim odbyła się w czwartek 12 marca. Sebastian M. zdecydował się złożyć wyjaśnienia. Na ich wstępie powtórzył, że nie przyznaje się do popełnienia zarzucanych mu czynów. – Od 2,5 roku nienawidzi mnie cała Polska. Nie tylko mnie, ale też członków całej mojej rodziny. Politycy obydwu rządzących frakcji urządzali konferencje na mój temat – mówił M. Zastrzegł, że będzie odpowiadał tylko na pytania sądu i swojego obrońcy.

W oświadczeniu oskarżony odniósł się do samego wypadku. – Zacznę od tego, że ja dokładnie nie wiem, co się stało tego tragicznego dnia. Mam nadzieję, że sąd dopuści wnioski o opinię uzupełniającą biegłych lub nową opinię biegłych i kwestia ta zostanie dogłębnie zbadana – stwierdził Sebastian M. cytowany przez portal tvn24.pl. 

Reklama
Reklama

– Nie jechałem z prędkością zbliżoną do 300 kilometrów na godzinę, tego jestem pewien. Jestem pewny, że do zdarzenia doszło na lewym pasie, a nie środkowym. Jestem absolutnie pewny, że nie straciłem panowania nad swoim pojazdem, nie zjechałem na środkowy pas, nie uderzyłem w pojazd Kia, nie doprowadziłem do tej strasznej tragedii – przekonywał. 

Dalej relacjonował: „W aucie była cisza, kiedy samochód się zatrzymał, byłem w strasznym szoku. Nie widziałem, co się stało. Nie widziałem też, co z tym drugim samochodem. Mój samochód był wyposażony w system powiadamiania służb ratunkowych na wypadek zdarzeń drogowych, więc automatycznie wykonał połączenie na numer alarmowy i zgłosiłem, że doszło do wypadku. Kiedy minął pierwszy szok, zacząłem udzielać pierwszej pomocy pasażerom w moim samochodzie”. 

Czytaj więcej

Sebastian M. znów przed sądem. Przeprosił bliskich ofiar wypadku na A1

Sebastian M. przed sądem: ogień był zbyt silny

Sebastian M. przyznał, że widział akcję ratunkową przy palącej się Kii. – Gdy wysiadłem z auta, zobaczyłem słup ognia, wziąłem gaśnicę i podałem Patrykowi [jeden z pasażerów BMW – red.], żeby pobiegł do drugiego auta, sam zostałem przy Arku [drugi pasażer BMW – red.], który powoli odzyskiwał świadomość. Przy drugim samochodzie widziałem dwa pojazdy, ludzie szybko się zatrzymywali i próbowali ugasić pożar, ale ogień był zbyt silny – mówił.

Podczas zeznań M. odniósł się też do sprawy wyjazdu z Polski. – Przed dniem wyjazdu byłem na delegacji. 25 września zadzwoniłem do prokuratury i zapytałem, czy mogę wyjechać. Gdybym został poinformowany o zakazie opuszczania kraju, nigdy bym nie wyjechał. Do Niemiec wyjechałem na zaplanowane targi. Później udałem się do Turcji autem. W Stambule miałem spotkanie biznesowe. Wyjazd do Zjednoczonych Emiratów Arabskich też był zaplanowany. To był wyjazd biznesowy – zeznał mężczyzna. 

Czytaj więcej

Sebastian M. nie przejął się ofiarami. Ujawniamy bulwersujące szczegóły aktu oskarżenia
Reklama
Reklama

Co ustaliła prokuratura

Słowom Sebastiana M. przeczy akt oskarżenia, którego treść opisaliśmy na łamach „Rzeczpospolitej”. Wynika z niego, że kierowane przez niego BMW pędziło lewym pasem z prędkością między 315 km/h a 329 km/h, a siła odśrodkowa zniosła je na pas środkowy, którym podróżowała rodzina.

„Los pokrzywdzonych podróżujących samochodem Kia był podejrzanemu obojętny. Mimo że widział płonący samochód, nie ruszył się z miejsca, w którym na autostradzie zatrzymał się jego pojazd. W żaden sposób nie starał się pomóc ludziom usiłującym wydostać pasażerów samochodu (…). Po wyjściu z wraku (…) podejrzany ubrał się w kamizelkę odblaskową, przeszedł za bariery energochłonne i oczekiwał na dalszy bieg zdarzeń, koncentrując się głównie na wykonywaniu połączeń telefonicznych do swojego ojca (…). Świadek G. B. odnotował, że podejrzany zachowywał się tak, jakby »wjechał w kosz na śmieci«. Zdziwienie świadka wzbudziło, że podejrzany oburzał się, że policjanci zatrzymali mu prawo jazdy” – napisał w akcie oskarżenia prok. Aleksander Duda.

Oskarżonemu grozi do 8 lat więzienia.




Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama