Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie argumenty Sebastian M. przedstawia, kwestionując dowody w swoim procesie dotyczącym wypadku na A1?
- Dlaczego Sebastian M. wnioskuje o dopuszczenie prywatnej ekspertyzy i jakie wnioski zawiera ta opinia?
- Kim jest ekspert sporządzający prywatną ekspertyzę dla obrony i jakie argumenty przytacza?
- Jakie jest stanowisko prokuratury wobec wniosków dowodowych oskarżonego Sebastiana M.?
- Jak przebiegała reakcja służb na wypadek na autostradzie A1 i co ujawniła późniejsza narracja mediów na ten temat?
- Jakie zarzuty stawia prokuratura Sebastianowi M. i jaka kara mu grozi?
W wystąpieniu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie trwa jego proces, Sebastian M. kwestionował wynik z oględzin miejsca wypadku, ponieważ dokonano ich długo po zdarzeniu, gdy inne samochody rozjechały już ślady aut biorących w nim udział. Zdaniem Łodzianina, sporządzony wówczas szkic nie obrazuje właściwie miejsca wypadku. Zarzucił on też biegłym stronniczość i wybiórcze traktowanie faktów pod wpływem przekazów medialnych.
Czytaj więcej
Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim rozpatrzył we wtorek wniosek pełnomocniczki Sebastiana M....
Sebastian M. twierdzi, że powodem wypadku na A1 mogła być rozerwana opona Kii
Sebastian M. domaga się dopuszczenia przez sąd prywatnej ekspertyzy oraz o przesłuchanie jej autora. Z tej prywatnej opinii wynikać ma, że do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w Kii. Wskazał ślad na jezdni, o którym mówi opinia biegłych, który jego zdaniem nie jest śladem hamowania i nie pasuje do szerokości kół samochodów BMW i Kia. Według oskarżonego jest to ślad żłobiący asfalt, który mogło zostawić koło dojazdowe Kii po rozerwaniu opony. Takie koło znaleziono na miejscu zdarzenia.
Na poparcie swojej tezy Łodzianin wskazał na zapisy z systemów elektronicznych Kii, które miały wykazać gwałtowne ruchy kierownicą. W ocenie Sebastiana M., kierowca Kii nie powinien poruszać się „z taką oponą” po autostradzie.