Reklama
Rozwiń
Reklama

Wypadek na A1. Sebastian M. podważa dowody

Sebastian M. oskarżony o spowodowanie wypadku na autostradzie A1, w którym zginęli rodzice z dzieckiem, zakwestionował rzetelność opinii biegłych z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych będącej podstawą oskarżenia. Domaga się dopuszczenia prywatnej ekspertyzy.

Publikacja: 08.01.2026 19:30

Oskarżony ws. wypadku na A1 Sebastian M. w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim

Oskarżony ws. wypadku na A1 Sebastian M. w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim

Foto: PAP/Marian Zubrzycki

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie argumenty Sebastian M. przedstawia, kwestionując dowody w swoim procesie dotyczącym wypadku na A1?
  • Dlaczego Sebastian M. wnioskuje o dopuszczenie prywatnej ekspertyzy i jakie wnioski zawiera ta opinia?
  • Kim jest ekspert sporządzający prywatną ekspertyzę dla obrony i jakie argumenty przytacza?
  • Jakie jest stanowisko prokuratury wobec wniosków dowodowych oskarżonego Sebastiana M.?
  • Jak przebiegała reakcja służb na wypadek na autostradzie A1 i co ujawniła późniejsza narracja mediów na ten temat?
  • Jakie zarzuty stawia prokuratura Sebastianowi M. i jaka kara mu grozi?

W wystąpieniu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie trwa jego proces, Sebastian M. kwestionował wynik z oględzin miejsca wypadku, ponieważ dokonano ich długo po zdarzeniu, gdy inne samochody rozjechały już ślady aut biorących w nim udział. Zdaniem Łodzianina, sporządzony wówczas szkic nie obrazuje właściwie miejsca wypadku. Zarzucił on też biegłym stronniczość i wybiórcze traktowanie faktów pod wpływem przekazów medialnych. 

Czytaj więcej

Wypadek na A1. Sebastian M. po operacji, sąd zdecydował ws. aresztu

Sebastian M. twierdzi, że powodem wypadku na A1 mogła być rozerwana opona Kii

Sebastian M. domaga się dopuszczenia przez sąd prywatnej ekspertyzy oraz o przesłuchanie jej autora. Z tej prywatnej opinii wynikać ma, że do wypadku mogło dojść przez rozerwanie opony w Kii. Wskazał ślad na jezdni, o którym mówi opinia biegłych, który jego zdaniem nie jest śladem hamowania i nie pasuje do szerokości kół samochodów BMW i Kia. Według oskarżonego jest to ślad żłobiący asfalt, który mogło zostawić koło dojazdowe Kii po rozerwaniu opony. Takie koło znaleziono na miejscu zdarzenia.

Na poparcie swojej tezy Łodzianin wskazał na zapisy z systemów elektronicznych Kii, które miały wykazać gwałtowne ruchy kierownicą. W ocenie Sebastiana M., kierowca Kii nie powinien poruszać się „z taką oponą” po autostradzie.    

Reklama
Reklama

Prokuratura chce odrzucenia wniosków dowodowych oskarżonego. Jej zdaniem prywatna ekspertyza zawiera jedynie spekulacje na temat możliwego przebiegu zdarzenia.  

Czytaj więcej

Sebastian M. znów przed sądem. Przeprosił bliskich ofiar wypadku na A1

Kto sporządził ekspertyzę da Sebastiana M. i co w niej zawarł

Jak informuje „Gazeta Trybunalska”, obrona Sebastiana M. zleciła sporządzenie ekspertyzy z zakresu mechaniki i techniki samochodowej Centralnemu Biuru Ekspertyz Sądowych. Obrońca Sebastiana M. mec. Katarzyna Hebda wyjaśnia, że celem było sprawdzenie, czy w toku postępowania prokuratorskiego nie pominięto istotnych okoliczności mogących mieć wpływ na rekonstrukcję zdarzenia.  

Centralne Biuro Ekspertyz Sądowych to prywatna firma z Wrocławia należąca do dr. inż. Łukasza Gila, który podkreśla, że jest wieloletnim biegłym sądowym i uczestniczył w analizie tysięcy wypadków drogowych. W liczącej ponad sto stron ekspertyzie dr Gil wskazuje na „zaniedbania dowodowe” i błędy w interpretacji materiału zgromadzonego w śledztwie. M.in. zwraca uwagę, że nie dokonano odczytów danych z systemów elektronicznych pojazdów,  dotyczących ciśnienia w oponach oraz kąta skrętu kół Kii. Tymczasem informacje te mogły mieć jego zdaniem zasadnicze znaczenie dla ustalenia przebiegu wypadku.

Takie znaczenie ma, według biegłego, także fakt odnalezienia na miejscu zdarzenia uszkodzonego koła dojazdowego. Jak wynika z opinii, koło leżało na środkowym pasie ruchu. Oznaczenia na oponie wskazywały dopuszczalną prędkość maksymalną 50 km/h. Jeśli Kia poruszała się autostradą na tym kole z prędkością znacznie przekraczającą wskazane parametry, to – zdaniem dr Gila – mogło dojść do utraty stabilności pojazdu, rozerwania opony lub nawet odpadnięcia koła. A wówczas nie można wykluczyć, że to Kia niespodziewanie zjechała na lewy pas ruchu, bezpośrednio przed nadjeżdżające BMW.

Jak przekazuje „Gazeta Trybunalska”, ekspert dopuszcza również inne scenariusze, w tym nagły spadek ciśnienia w jednym z kół – zarówno w Kii, jak i w BMW – tuż przed zderzeniem. Jego zdaniem, ślady zabezpieczone na jezdni zostały błędnie zakwalifikowane przez policję jako ślady blokowania lub znoszenia kół, podczas gdy mogą one świadczyć o jeździe na oponach pozbawionych ciśnienia.

Reklama
Reklama

Prokuratura ustaliła, że BMW Sebastiana M. jechało nawet 320 km/h

Do tragicznego wypadku na autostradzie A1 w Sierosławiu pod Piotrkowem Trybunalskim doszło 16 września 2023 roku. Zginęło w nim młode małżeństwo z Myszkowa wraz z 4-letnim synem. Zdaniem prokuratury, wyłącznym sprawcą jest 34-letni łódzki przedsiębiorca Sebastian M., który tuż przed wypadkiem jechał autostradą A1 swoim BMW z prędkością 315-320 km/h. W samochodzie miał mieć dwóch pasażerów. Do wypadku doszło, gdy uderzył w samochód marki Kia, którym podróżowała trzyosobowa rodzina. Pojazd uderzył w bariery energochłonne i stanął w płomieniach. BMW Sebastiana M. zatrzymało się ok. 200 metrów dalej.  

Sebastian M. nie został wówczas zatrzymany. W sierpniu 2024 r. „Rz” ujawniła, że policja z Piotrkowa Trybunalskiego początkowo „kupiła” wersję Sebastiana M., który zrzucał winę na ofiary. Aż do godziny 1.58 w policyjnej bazie jako sprawcę wskazywano kierowcę samochodu marki Kia. Dopiero cztery godziny później w Systemie Ewidencji Wypadków i Kolizji ok. 6.26 nad ranem pojawił się wpis, że na sprawcę zdarzenia typowany jest kierowca BMW. W tym czasie Sebastian M. zdążył wyjechać z kraju. Przez Niemcy i Turcję trafił do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tam został zatrzymany i w maju 2025 r. wydany Polsce. Na rozpoczęcie procesu czekał w areszcie.

22 października 2025 r. proces formalnie ruszył. Podczas pierwszej rozprawy oskarżony przeprosił bliskich ofiar wypadku, ale nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień.

Prokuratura zarzuca Sebastianowi M. umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym przez to, że znacznie przekroczył dopuszczalną prędkość i nie zachował ostrożności. Oskarżonemu grozi do 8 lat więzienia. 



Podatki
Od 7 stycznia nowe zasady rozliczania podatku od spadków i darowizn
Nieruchomości
Trudniej będzie zablokować sąsiadowi budowę. Wchodzą w życie nowe przepisy
Prawo dla Ciebie
Abonament RTV w górę. Tyle zapłacimy w 2026 r.
Praca, Emerytury i renty
Kiedy wypłaty 800 plus w styczniu 2026? Zmiany w terminach przelewów
Nieruchomości
SN: Współwłaściciel nie ma prawa żądać całego odszkodowania za czynsz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama