Reklama

To nie Rosja stoi za uszkodzeniami kabli na Bałtyku? Nowe ustalenia służb

Nie stało za tym celowe działanie państwa rosyjskiego – powiedział szef fińskiej agencji bezpieczeństwa wewnętrznego Juha Martelius, odnosząc się do uszkodzeń kabli na Morzu Bałtyckim.
Na Morzu Bałtyckim zdarzały się przypadki uszkodzenia podwodnej infrastruktury przez kotwice tankowc

Na Morzu Bałtyckim zdarzały się przypadki uszkodzenia podwodnej infrastruktury przez kotwice tankowców

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie jest stanowisko fińskich służb w sprawie uszkodzeń podwodnych kabli na Bałtyku?
  • Dlaczego, zdaniem szefa Supo, Rosja nie chce dopuścić do zakłóceń w ruchu statków „floty cieni” na Bałtyku?
  • Czy po wybuchu wojny Rosji z Ukrainą przypadki uszkodzeń kabli podmorskich na Bałtyku są częstsze niż wcześniej?
  • Co w kontekście Morza Bałtyckiego budzi największe obawy służb z Finlandii?

W ostatnich latach na Morzu Bałtyckim wielokrotnie dochodziło do przypadków zrywania kabli energetycznych i telekomunikacyjnych, leżących na dnie. W rozmowie z tygodnikiem „Suomen Kuvalehti” ustalenia fińskich służb na temat okoliczności tych incydentów przekazał szef Supo, Fińskiej Służby Bezpieczeństwa i Wywiadu, agencji zajmującej się bezpieczeństwem wewnętrznym, kontrwywiadem i zwalczaniem terroryzmu, podlegającej resortowi spraw wewnętrznych.

– Nasze stanowisko jest takie, że za tymi zdarzeniami nie stoi celowe działanie ze strony państwa rosyjskiego. To pogląd bardzo szeroko podzielany również przez europejską wspólnotę wywiadowczą – oświadczył Juha Martelius.

Czytaj więcej

Tankowce w ogniu po irańskim ataku. Cena ropy znów przekracza 100 dol. za baryłkę

Uszkodzenia podwodnych kabli na Bałtyku. Ustalenia fińskich służb

Jak czytamy w tekście, w Finlandii uszkodzenia kabli przesyłowych na Bałtyku, do których dochodziło m.in. w rejonie Zatoki Fińskiej, były powszechnie łączone z działalnością Rosji, jednak nie było dowodów potwierdzających takie przypuszczenia.

Reklama
Reklama

Według Supo, uszkodzenia kabli może tłumaczyć fakt, że przez Zatokę Fińską przepływają jednostki należące do rosyjskiej „floty cieni”, za pomocą których Rosja obchodzi zachodnie sankcje. Statki te często są w złym stanie technicznym, a ich załogi są niedostatecznie wyszkolone.

Juha Martelius podkreślił, że Morze Bałtyckie ma dla Rosji kluczowe znaczenie, ponieważ handel ropą transportowaną tankowcami zasila rosyjską gospodarkę i pomaga Kremlowi finansować wojnę z Ukrainą. – Rosja z pewnością nie chce zakłóceń w tym ruchu – argumentuje Supo.​

Rosyjska „flota cieni”

Rosyjska „flota cieni”

Foto: PAP

Czy przypadków zrywania kabli na Morzu Bałtyckim jest więcej?

Rozmówca fińskiego tygodnika odniósł się do wydarzeń z grudnia 2024 r. Podejrzewano wówczas, że pływający pod banderą Wysp Cooka tankowiec Eagle S, powiązany z „flotą cieni”, na dystansie ok. 100 km ciągnął po dnie ważącą 11 ton kotwicę, w wyniku czego doszło do zerwania kilku podmorskich kabli. – Wiele czynników przemawia za tym, że Rosja nie miała tu żadnego motywu – stwierdził Martelius.​

Według fińskich służb, przypadki uszkadzania kabli na Bałtyku przez kotwice statków zdarzały się regularnie w bieżącym stuleciu, jednak wcześniej nie były nagłaśniane w mediach. Liczbę uszkodzeń z ostatnich lat Supo określa jako nieodbiegającą od normy.

Na łamach „Suomen Kuvalehti” czytamy, że w fińskiej debacie publicznej przekonywano, że motywem działań Rosji mogła być chęć siania zamętu, jednak Supo odrzuca takie wyjaśnienia.​ – Uważam, że twierdzenie, iż Rosja chce jedynie uprzykrzać innym życie, to raczej dość powierzchowna analiza. Głównym motywem Rosji jest chęć utrzymania możliwości eksportu ropy naftowej przez Zatokę Fińską – ocenił Juha Martelius.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Awaria połączenia elektroenergetycznego do Szwecji

Co budzi największe obawy na Morzu Bałtyckim? „Incydenty z kablami – drugorzędne”

W niedawnej rozmowie z agencją Reutera szef Supo wyraził pogląd, że państwa dysponują znacznie skuteczniejszymi metodami podwodnego sabotażu niż wleczenie kotwic za statkami. Martelius uznał kwestię incydentów z kablami za drugorzędną. W jego ocenie, największe obawy, jeśli chodzi o Morze Bałtyckie, wywołuje fakt, że działa tam rosyjska „flota cieni”, która poprzez umożliwianie innym państwom kupowania rosyjskiej ropy wzmacnia potencjał Rosji do prowadzenia działań zbrojnych.

W opublikowanym we wtorek dorocznym raporcie dotyczącym bezpieczeństwa Supo podało, że każdego tygodnia dziesiątki tankowców „floty cieni” przepływają przez wody Zatoki Fińskiej do rosyjskich portów naftowych, a ich zdolność do obchodzenia sankcji energetycznych ma dla rosyjskiej gospodarki ogromne znaczenie. – Teraz na Morzu Bałtyckim znajduje się tak wiele takich jednostek, że prawdopodobieństwo, iż coś się wydarzy, jest oczywiście większe – powiedział Reuterowi Martelius, odnosząc się do zerwanych kabli.

Czytaj więcej

K-Komando na rosyjskim statku. Estonia zatrzymuje kontenerowiec

Podkreślił przy tym, że państwa Zachodu powinny poważnie traktować zagrożenie dla swojej podwodnej infrastruktury krytycznej. – Chciałbym oddzielić kwestię kotwic, niezależnie od tego, co stoi za tymi incydentami, od faktu, że istnieje realne zagrożenie dla podwodnej infrastruktury krytycznej – zaznaczył.

Polityka
Atak USA na Iran: Donald Trump nie wziął jednego pod uwagę i teraz ma problem
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Polityka
Radosław Sikorski dla „Rzeczpospolitej”: Pomyślałem, że to ryzykowne, gdy bomby spadły na Teheran
Polityka
Szpagat Łukaszenki. Udobruchać Trumpa i nie rozzłościć Putina
Polityka
Nowy rozdział afery Epsteina. Clintonowie przed Kongresem, śledztwo także w Polsce
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama