Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie czynniki kształtują obecne nastroje społeczne w Stanach Zjednoczonych?
- W jaki sposób działania geopolityczne wpływają na amerykańską gospodarkę i koszty życia?
- Jakie są postawy obywateli wobec bieżącej operacji wojskowej oraz jej potencjalnych zagrożeń?
- Jakie zmiany w preferencjach elektoratu oddziałują na nadchodzące wybory do Kongresu?
- Które grupy wyborców dystansują się od obecnego prezydenta i z jakich przyczyn?
- Jakie wyzwania pojawiają się w kontekście prawidłowości procesów wyborczych w kraju?
To jest liczba, w którą dziś są wpatrzone całe Stany Zjednoczone. W czwartek średnia cena galonu (ok. 3,79 l) benzyny na amerykańskich stacjach benzynowych wynosiła 3,53 dol. (ok. 12,92 zł), o przeszło 1/5 więcej, niż miesiąc wcześniej (2,937 dol.). W kraju, gdzie komunikacja publiczna jest rachityczna a odległości nawet do najbliższego sklepu zwykle ogromne, to skok w kosztach, który determinuje poziom życia. Sondaż przeprowadzony na zlecenie Quinnipiac University pokazuje, że aż 74 proc. Amerykanów jest zatroskanych wzrostem kosztów paliw, podczas gdy już tylko dla 25 proc. wszystko pozostaje w tej sprawie w porządku.
Donald Trump atakując Iran nie wziął pod uwagę możliwości kryzysu naftowego
To musi spędzać sen z powiek Trumpa. Doskonale wie, że w 2024 r. wygrał wybory z Johnem Bidenem w znacznym stopniu z powodu drożyzny, z jaką w opinii większości Amerykanów nie zdołał się uporać odchodzący prezydent. Donald Trump zapowiadał, że jeśli wróci do Białego Domu, wystarczy mu „jeden dzień”, aby inflację zbić. To się nigdy nie udało, w szczególności z powodu fali karnych ceł wprowadzanych od kwietnia przez obecną administrację. Mimo wszystko w lutym roczny wskaźnik inflacji spadł do 2,4 proc. Ale teraz z powodu wojny w Iranie ma wszelkie szanse poszybować w górę.
Cieśnina Ormuz
Opierając się na źródłach w otoczeniu prezydenta, „New York Times” opisał, jak rozpoczynając dwa tygodnie temu atak na Iran Trump w ogóle nie brał pod uwagę ryzyka skokowego wzrostu cen paliw. Teraz okazuje się, że niewiele może z tym zrobić. W środę przeszło 30 państw wprowadziło na rynek 400 mln baryłek ropy, a mimo to cena surowca wcale nie spadła. Większość ekspertów zgadza się także z tym, że USA nie są zdolne przywrócić swobody przepływu przez Cieśninę Ormuz, którą transportowanych było do tej pory około 1/5 całego zużywanego na świecie czarnego złota. Pozostają punktowe rozwiązania, jak zgoda Waszyngtonu na import przez Indie rosyjskiej ropy, co jednak oznacza wzmacnianie krwawego rosyjskiego reżimu wspierającego Iran.