Kia
nie zajechała drogi Sebastianowi M., jak ten twierdził po wypadku. Powodem śmiertelnego w skutkach zderzenia była utrata przez niego panowania nad BMW, na łuku drogi – ustalili śledczy z
biegłymi od rekonstrukcji wypadków.
BMW
kierowane przez Sebastiana M. pędzącego lewym pasem z prędkością między 315 km/h a 329 km/h zniosła siła odśrodkowa na pas środkowy, którym
podróżowała rodzina z Myszkowa. Sekundę przed uderzeniem M. zaciągnął
hamulec ręczny. Biegli ustalili nie tylko ostatnie sekundy przed
wypadkiem, ale odtworzyli również półgodzinny rajd Sebastiana M. po autostradzie A1.
„Rzeczpospolita”, za zgodą sądu w Piotrkowie Trybunalskim zapoznała się
z aktem oskarżenia przeciwko Sebastianowi M. w sprawie bulwersującej tragedii.